Gala szermiercza, podsumowanie sezonu 2010/2011I

15 listopada 2011 roku odbyła się Gala Szermiercza 2011 podsumowująca szermiercze wydarzenia sportowe w sezonie 2010/2011.

Nagrody wręczono w trzech kategoriach:

SZERMIERZ ROKU 2011

Szermierzem roku 2011 została szpadzistka Magdalena Piekarska AZS AWF Warszawa

WYRÓŻNIENIA SPECJALNE
1. Za wybitną imprezę sportową roku 2011 w kategorii dzieci i młodzieży otrzymała impreza Challenge Wratislavia. Jedyna taka impreza w Polsce i największa tego typu impreza na świecie, w której udział wzięło 1895 zawodników, w tym 802 z 28 krajów świata.
2. Za wybitną imprezę sportową w roku 2011 w kategorii seniorów otrzymała impreza 56 edycja Grand Prix Pucharu Świata o Szablę Wołodyjowskiego. Organizator Polski Związek Szermierczy.
3. Szermiercze odkrycie roku 2011 - Marta Puda
4. Nagroda Fair Play w kategorii juniora - Mateusz Nycz
5. Nagroda Fair Play PKOl - Mateusz Nycz
6. Nagroda specjalna z okazji 100 lecia klubu RKS Marymont oraz 50 lecia sekcji szermierczej RKS Marymont dla Ryszarda Parulskiego i Klubu RKS Marymont.

PUCHARY POLSKI
1. Za zdobycie Pucharu Polski w sezonie 2010/2011 we florecie kobiet Martyna Jelińska
2. Za zdobycie Pucharu Polski w sezonie 2010/2011 we florecie mężczyzn Leszek Rajski
3. Za zdobycie Pucharu Polski w sezonie 2010/2011 w szpadzie mężczyzn Radosław Zawrotniak
4. Za zdobycie Pucharu Polski w sezonie 2010/2011 w szpadzie kobiet Małgorzata Stroka
5. Za zdobycie Pucharu Polski W sezonie 2010/2011 w szabli kobiet Marta Wątor
6. Za zdobycie Pucharu Polski w sezonie 2010/2011 w szabli mężczyzn Marcin Koniusz


Nasza szpadzistka AZS AWF Warszawa Magdalena Pawłowska została zakwalifikowana do III edycji programu stypendialnego Akademia Talentów Dalkii

Akademia Talentów Dalkii to innowacyjny program edukacyjny w polskim sporcie, adresowany do utalentowanej sportowo młodzieży w wieku 15-18 lat, którego głównym przesłaniem jest przybliżenie młodym sportowcom świata biznesu i mediów.
Program ma na celu edukacje w zakresie szeroko rozumianego marketingu sportowego, umiejętności współpracy z biznesem przy projektach sponsoringowych, podstaw public relations i zasad kontaktowania się z mediami w ramach kształtowania wizerunku sportowca. Program nie tylko dofinansowuje młodych sportowców ale przede wszystkim przygotowuje ich do radzenia sobie w dorosłym życiu, zarówno trakcie kariery jak i po jej zakończeniu.
Jednym z inspiratorów ATD jest Adam Wiercioch, srebrny medalista IO w Pekinie w drużynie szpadzistów, któremu udaje się łączyć karierę wyczynowego sportowca z pracą zawodową informatyka w firmie Dalkia.
Akademia Talentów Dalkii ma charakter długofalowy. W pierwszym roku będzie funkcjonowała w trzech miastach: Łodzi, Poznaniu i w Warszawie. W każdym z regionów kapituła zarządzająca, w skład której weszli przedstawiciele poszczególnych miast i lokalnych mediów, wybrała trzech beneficjentów.


Odznaczenia dla trenera i reprezentantek Polski w szpadzie i florecie

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nadał order i odznaczenia trenerowi i reprezentantkom Polski w szpadzie i florecie.

W uroczystości w Pałacu Prezydenckim w imieniu Bronisława Komorowskiego uczestniczył minister Sławomir Nowak, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Minister wręczył również listy Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej skierowane do trenera Longina Szmita i reprezentantek Polski we florecie ( Sylwia Gruchała i Anna Rybicka ), które podczas zeszłorocznych Mistrzostw Świata w Paryżu zdobyły srebrny medal.
W obecności Prezesa PKOL Adama Krzesińskiego, Prezesa PZSz Jacka Bierkowskiego i Sekretarz Generalnego PZSz Jacka Słupskiego:

Odznaczeni zostali:

za wybitne zasługi dla rozwoju szermierki w Polsce, za osiągnięcia w pracy szkoleniowej i trenerskiej:

KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ODRODZENIA POLSKI

Pan Mariusz KOSMAN

za zasługi w działalności na rzecz rozwoju i popularyzacji sportu, za osiągnięcia sportowe:

ZŁOTYM KRZYŻEM ZASŁUGI

Pani Karolina CHLEWIŃSKA
Pani Danuta DMOWSKA-ANDRZEJUK
Pani Katarzyna KRYCZAŁO
Pani Ewa NELIP
Pani Magdalena PIEKARSKA
Pani Małgorzata STROKA.
la Mistrzów Sportu Warszawy.




4 lutego 2011

W piątek ( 4.02.2011 ) w Arenie Ursynów odbyła się uroczysta Gala Mistrzów Sportu Warszawy.
Najcenniejsze wyróżnienia trafiły do naszych szpadzistek w składzie: Magdalena Piekarska, Ewa Nelip, Danuta Dmowska - Andrzejuk i Małgorzata Stroka, które zostały uznane drużyną roku!
Najlepszym trenerem w 2010 roku mianowano naszego trenera Mariusza Kosmana, który doprowadził nasze szpadzistki do mistrzostwa Europy.


6 stycznia 2011
Zmarł Andrzej Przeździecki


mjr sł. st. WP, fechtmistrz, olimpijczyk z Helsinek (1952), wybitny trener polskich szermierzy przygotowujący ich do występów w Rzymie (1960), Tokio (1964) i Meksyku (1968).

Urodzony 29 listopada 1926 w Warszawie, syn Tadeusza i Heleny, absolwent Oficerskiej Szkoły Piechoty i Kawalerii (Kraków, Wrocław, 1947) oraz rocznego Studium Wojskowego Wychowania Fizycznego przy AWF w Warszawie (1949-1950), szermierz (180 cm, 74 kg) Dynama Lwów, Związkowca Wrocław i Legii Warszawa (1940-1956). Medalista mistrzostw Polski, w konkurencji indywidualnej: srebrny w szpadzie (1952) i brązowy, również w szpadzie (1950) oraz 6-krotny drużynowy mistrz kraju: we florecie (1953, 1955, 1956), szabli (1953) i szpadzie (1953, 1955) oraz wicemistrz w szpadzie (1956). Stosunkowo szybko zakończył karierę sportową by poświęcić się szkoleniu młodzieży (w Legii od 1950). W latach późniejszych działacz i wybitny szkoleniowiec kadry narodowej szpadzistów (wielki znawca precyzyjnej techniki tej broni) z którymi zdobył m.in. mistrzostwo świata w Gdańsku (1963) i brązowy medal na IO w Meksyku (1968). Pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji w PZS i OZS w Warszawie. Sędzia międzynarodowy. Zasłużony Mistrz Sportu, odznaczony m.in. Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim OOP, Medalem za udział w walkach o Berlin i szeregiem innych odznaczeń wojskowych. Miał 84 lata.

Cześć Jego Pamięci!



26 grudnia 2010
"Myślę już o igrzyskach w Londynie"



Rywalki na planszy przewyższa wzrostem, a coraz częściej i
umiejętnościami. Magdalena Piekarska w ciągu roku awansowała z 32. na trzecie miejsce w światowym rankingu szpadzistek i została wicemistrzynią Europy. - Myślę już o igrzyskach w Londynie - zaznaczyła.

Do szermierki trafiła przypadkowo. - Mój nauczyciel WF był trenerem i zauważył, że mam predyspozycje. Powiedział mojej mamie, że mogą być ze mnie ludzie. I tak się zaczęło - wspomina początki przygody z fechtunkiem.
Nie zawsze odnosiła sukcesy, a że była wysoka, pojawiły się myśli o zmianie dyscypliny. - Jak nie ma wyników, to pojawiają się wątpliwości. Ale to było dawno, teraz szpada odpłaca się za mój wysiłek i pracę na treningach. A fakt, że jestem wysoka (190 cm, przyp. red.), sprawia, że często ludzie pytają mnie, czy uprawiam siatkówkę, a może koszykówkę. Szermierka jakoś nie przychodzi im do głowy... - powiedziała PAP zawodniczka AZS AWF Warszawa.
Jak zaznaczyła, centymetry na planszy bywają i przydatne, ale czasem też przeszkadzają. - Mam dłuższy zasięg rąk, więc rywalki często boją się atakować, trzymają się na dystans. Z drugiej strony stanowię dla nich większe pole trafienia. No i jestem wolniejsza. Te niższe nieraz prześlizgną się pod ręką prawie niezauważone - wyjaśniła.
Wiosną dwukrotnie stanęła na podium zawodów Pucharu Świata, co pozwoliło jej z optymizmem jechać na mistrzostwa Europy. W Lipsku indywidualnie lepsza od niej okazała się tylko Niemka Imke Duplitzer, a w drużynie Polki nie miały sobie równych.
- Te medale mają jednakową wartość. Sukces indywidualny zawsze mile łechce sportowca, a z kolei jako zespół stanęłyśmy na najwyższym stopniu podium - przyznała.
W mistrzostwach świata w Paryżu indywidualnie zajęła piąte miejsce. Sukces okupiła jednak urazem, który wyeliminował ją z zawodów drużynowych. Polki, najwyżej rozstawione, zajęły siódme miejsce.
- To była strasznie frustrująca sytuacja. Jeszcze na rozgrzewce myślałam, że dam radę powalczyć, ale przegrałam z bólem. Ciężko było mi patrzeć z boku, jak dziewczyny walczą. Pierwszy raz siedziałam z nimi i nie mogłam nic zrobić, pomóc. To całe zamieszanie nie wpłynęło dobrze na wszystkich. Zajęłyśmy siódme miejsce, a medal wydawał się być w zasięgu, po cichu myślałyśmy nawet o złocie - podkreśliła.
24-letnia Piekarska jest liderką ekipy i trener Mariusz Kosman wystawia ją do ostatniej walki. - Ja liderką? Nie, ja tylko kończę mecze, bo mam ku temu predyspozycje. Jestem wysoka, rywalki czują przede mną respekt, no i potrafię zachować zimną krew, kiedy ważą się losy spotkania. Obecnie jestem numerem jeden w kraju, ale to się szybko zmienia. Na szczycie trudno się utrzymać - dodała.
Jej wyniki w 2010 roku zaowocowały tytułem "szermierza roku" w Polsce. - Nie powiem, "szermierz roku" to brzmi dumnie. A, że związek przyznał taką nagrodę po raz pierwszy, to na stałe wpisałam się do historii - zaznaczyła.
Pod koniec kwietnia 2011 roku rozpoczną się olimpijskie kwalifikacje. O udziale w igrzyskach w Londynie decydować będzie bilans startów do maja 2012. - Zapowiada się szalenie trudny rok. Każdy występ będzie miał wielkie znaczenie, nie będzie sobie można pozwolić na choćby chwilę słabości. Ale jestem dobrej myśli. Patrzę w kierunku Londynu i widzę go w różowych barwach zarówno z perspektywy własnej, jak i naszej drużyny. Stać nas, by się zakwalifikować i powalczyć o olimpijski medal. To byłby sukces, który dopiero w pełni by mnie usatysfakcjonował - podsumowała Magdalena Piekarska.
PAP


Grudień 2010
Magdalena Piekarska nominowana w Plebiscycie Przeglądu Sportowego



Glosowanie już się zaczęło i można głosować  na 3 sposoby:
- na stronie www.mistrzowiesportu.pl
- kupując Przegląd Sportowy i wysyłając kupon.
- wysyłając smsa - ale to w drugim etapie.

Miniony sezon był najlepszym w karierze 24-letniej Magdaleny Piekarskiej, zawodniczki AZS AWF Warszawa. Z pewnością największym jej osiągnięciem było wywalczenie srebrnego medal w turnieju indywidualnym i złotego drużynowo w mistrzostwach Europy.
Za sukces zawodniczki trenera Mariusz Kosmana trzeba również uznać piąte miejsce w paryskim czempionacie globu. Od podium naszą reprezentantkę dzieliły tylko trzy trafienia...
Sezon 2010 Magdalena Piekarska zakończyła jako trzecia w klasyfikacji Pucharu Świata. To najlepsza lokata wśród polskich szpadzistek w historii szermierki. Złożyło się na to pięć występów w szerokim finale Pucharu. Najlepiej spisała się w Nankinie podczas Grand Prix, kiedy zajęła drugie miejsce. Podczas zawodów w Lobni pod Moskwą była trzecia, w Hawanie piąta, a w Montrealu i Florinie szósta. Reprezentacja z Piekarską w składzie triumfowała w zawodach o Grand Prix rozgrywanych w Paryżu oraz Ad-Dausze.
Magdalena jest szpadzistką bardzo dobrze wyszkoloną technicznie. W poprzednim sezonie nie potrafiła tego w pełni wykorzystać. W tym roku nabrała pewności, doświadczenia, co pomaga jej zadawać trafienia decydujące o zwycięstwie. Widać to zwłaszcza w turniejach drużynowych, jak choćby na mistrzostwach Europy w Lipsku. Spokój i rozwaga pozwoliły jej zadać Włoszce Nathalie Moellhausen dziesięć trafień, przy stracie tylko pięciu, co zapewniło Polkom złoto! W tegorocznych mistrzostwach Polski Magdalena Piekarska zajęła trzecie miejsce. Natomiast była bezkonkurencyjna w Pucharze Polski.
Źródło: sports.pl

23 listopada 2010, Spała
Szermiercza Gala po raz pierwszy

We wtorek 23 listopada, w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego
odbyła się pierwsza Gala Szermiercza. Nagrody dla najlepszych szermierzy ubiegłego sezonu wręczali, między innymi, mistrzowie fechtunku sprzed lat: Prezes Polskiego Związku Szermierczego - Jacek Bierkowski oraz sekretarz generalny PKOl - Adam Krzesiński. Gościem imprezy była też Anna Budzanowska, dyrektor Departamentu Sportu Kwalifikowanego
i Młodzieżowego w Ministerstwie Sportu, Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz Irena Szewińska, członkini MKOl i wiceprezes PKOl.
Szermierzem roku 2010 została uznana Magdalena Piekarska. Szpadzistka AZS AWF Warszawa zdobyła w tym roku srebrny medal indywidualnych mistrzostw Europy i złoto w turnieju drużynowym, a sezon w klasyfikacji Pucharu Świata zakończyła na 3 miejscu. Jej klubowy, a także trener reprezentacji Mariusz Kosman -otrzymał nagrodę dla najlepszego trenera roku.
Nagrodzeni zostali również zwycięzcy Pucharu Polski
w poszczególnych rodzajach broni. W szabli triumfowali Irena Więckowska
i Marcin Koniusz. Najlepszymi szpadzistami zostali Radosław Zawrotniak
i wspomniana już wcześniej Piekarska. W klasyfikacjach floretowych zwyciężyli Małgorzata Wojtkowiak i Radosław Glonek. Odkryciem Roku został ogłoszony florecista Leszek Rajski. Nagrodę Fair Play odebrała szablistka Matylda Ostojska AZS AWF Warszawa, a imprezą roku dla dzieci i młodzieży został uznany Challenge Vratislavia. Wśród turniejów seniorskich najlepiej zorganizowane okazały się mistrzostwa Polski w Sosnowcu.

( Artykuł www.mat-fencing.com )

zobacz zdjecia


19 września 2010, Spała
Dożynki- Spała

Szpadzistki miały okazję zobaczyć w trakcie zgrupowania szermierczego w Spale DOŻYNKI PREZYDENCKIE pod Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej
Przed rozpoczęciem uroczystości sportowcy z różnych dyscyplin sportowych w tym nasze zawodniczki (Danuta Dmowska-Andrzejuk, Magdalena Piekarska, Małgorzata Stroka, /wszystkie AZS-AWF Warszawa / i Małgorzata Bereza / AZS-AWF Katowice /) wraz z trenerem Mariuszem Kosmanem powitały Prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz jego małżonkę Annę Komorowską.
zobacz zdjecia


17 września 2010 Warszawa
Przegląd Sportowy- Magazyn Sportowy

W MAGAZYN SPORTOWY: Pani Magdaleno
MAGDA PIEKARSKA: Nie lubię Magdaleno

Dlaczego?
Przypomina mi się dzieciństwo, kiedy coś zbroiłam, a zdenerwowana mama krzyczała: "Magdalena, chodź tu do mnie". Dla znajomych jestem Pieksa. Na Magda nie reaguję.

Powiedziała pani, że sport dał pani akceptację siebie.
Czy możemy przejść na ty? Będę się czuła swobodniej.

Ja też. Pieksa, o co chodzi z tą akceptacją siebie?
Jako dziecko wyróżniałam się wzrostem spośród rówieśników.

Też to przerabiałem.
Jesteś facetem, u was jest inaczej. W szkole byłam żyrafą i do domu wracałam z rykiem. To była wielka rozpacz. Mama jak to mama pocieszała mnie, że jestem piękna, cudowna i fantastyczna, ale do momentu rozpoczęcia treningów szermierczych byłam szarą myszką. Trafiłam do Legii, były tam już Danka Dmowska czy Gośka Stroka. Dziś to koleżanki z reprezentacji, ale wtedy to postacie, o których wcześniej tylko słyszałam, panie seniorki, których walki oglądałam gdzieś z oddali. W szatni Legii prawie wchodziłam do szafki, żeby pozostać niezauważoną. Tak byłam nieśmiała.

A kiedy przestałaś być?
Dzięki swoim 190 centymetrom zaczęłam robić wyniki i traktować to jako zaletę, a nie wadę. Pomijam to, że zdarza mi się jeszcze przyrżnąć głową w futrynę. Kiedy koleżanka powie na obiedzie: "Pieksa, sięgnij po cukier, jest na drugim stoliku", a ten stół jest trzy metry dalej, potrafię się z tego śmiać. Dzięki nieprzeciętnemu wzrostowi mam coś, czego innym brakuje i co pozwala mi istnieć w szermierce.

Sport dał ci też pewność siebie?
Jeżeli siebie nie akceptujesz to nie jesteś pewny siebie. Tak to rozumiem, choć wciąż za dużo jest we mnie skromności. Wiem, że działa to na moją niekorzyść, tracę na tym. Zbliżają się zawody, a ja zamiast myśleć o zwycięstwie zaczynam się zastanawiać: "Gdzie się pchasz na salony? Masz 24 lata, jesteś jeszcze młoda, masz czas na sukcesy".

Zaczynam się zastanawiać, jakim cudem zostałaś wicemistrzynią Europy indywidualnie.
Na planszy jestem już pewna siebie. Te myśli kołatają się w głowie przed walka, ale powoli to zmieniam. Jeżeli nic z tym nie zrobię, to zostanę w miejscu. Takie mam postanowienie. Przed listopadowymi mistrzostwami świata w Paryżu powtarzam sobie: "Jesteś piąta na świecie, hello? Będziesz tam faworytką". Drużynowo też jedziemy tam jako kandydatki do medalu, w końcu bronimy srebra. Jestem bardziej pewna zespołu niż siebie.

Grupa daje ci siłę, a indywidualnie jesteś zbłąkaną owieczką?
W drużynie wygrywamy od kilku lat, a indywidualnie wyskoczyłam dopiero w tym sezonie. To jest dla mnie nowość i nie wiem, jak będzie. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Nie powiem teraz, że jestem wielką star, która co turniej zrobi wynik. W drużynie jest inaczej - jedna ma słabszy dzień, to inne nadrobią. Nie można powiedzieć, że jestem słaba psychicznie, bo kończę te nasze mecze. Tam nierzadko o zwycięstwie decyduje jedno trafienie i zazwyczaj ja je zadaje.

Gdybym w czasie walki stanął z boku zrozumiałbym, co mówią do ciebie koleżanki czy pogubiłbym się w waszym żargonie?
Musisz kiedyś spróbować. Usłyszałbyś "Nie przyklejaj się" i co byś pomyślał?

Nie podchodź zbyt blisko przeciwnika.
Błąd, to znaczy, żeby nie stać na planszy, płynnie po niej chodzić. Brak ruchu, brak zmiany tempa ułatwia rywalce odczytanie moich zamiarów. Jest też "wciągają ją".

To proste.
A "zrób wiązanie szóste i wymiń" też jest proste? Głównie słyszymy na planszy: "Cierpliwie, cierpliwie". Słowo klucz. W kadrze wszystkie jesteśmy nerwowe, stracimy punkt i od razu chcemy odrobić. A najważniejsza jest cierpliwość.

Słyszysz podpowiedzi w trakcie walki?
Zależy od stopnia mojej koncentracji. Z boku widać lepiej, ale czasami tak się wyłączam, że niczego nie słyszę. Jedynie pretensje trenera po walce: "Krzyczałem, żebyś się nie cofała...". To, że nic do mnie nie dociera znaczy, że jestem tak sfokusowana, że pracuję całą sobą nad jednym trafieniem.

Decyzję o natarciu podejmujesz w ułamku sekund.
Wóz albo przewóz. Ryzyko. Wyjdzie i zdążę, albo źle przyceluję i dostanę kontrę. Ale wcześniej mogę sobie tę walkę porozgrywać, nie tak jak w szabli. Tam jest łubudu, łubudu, nawet czasu nie włączają. Ci z szabli i floretu śmieją się z nas, że ciągle skaczemy, i nic, tylko skaczemy. Trener floretu kobiet mówił, że nasze walki są najnudniejsze na świecie. Ostatnio przyznał, że floret stał się nudniejszy. Jesteśmy przeszczęśliwe.

Co zrobić, żeby szermierką zainteresowały się telewizje i pokazywały częściej niż raz na cztery lata, w czasie igrzysk?
Hmm… (Piekarska się krzywi).

Co to za mina?
Od ludzi z zewnątrz słyszę, że szermierka jest taka fajna, dużo się w niej dzieje, ale czasem się gubią. Zdajemy sobie sprawę, że nasz sport jest mało zrozumiały. Szpada i tak jest najłatwiejsza do oglądania, pali się lampka z jednej strony - punkt , z obu - punkt dla dwóch zawodniczek. W szabli czy florecie zdarza się, że nawet my, szpadziści, nie potrafimy rozpoznać akcji i musimy czekać na decyzję sędziego. Nie dziwię się, że laik tego nie ogarnia.

Jest jakieś wyjście, żeby ogarnął?
Gdybyśmy zmienili zasady, tak, by wszyscy dookoła je zrozumieli, to już nie byłaby szermierka.

Takie kółko graniaste.
Były różne pomysły, żeby urozmaicić szpadę. Zastanawiano się nad wprowadzeniem masek transparentnych, z szybką, tak jak we florecie i w szabli. Nawet to testowali, ale te szybki pękały. Jest zbyt duża siła pchnięcia szpadą. Dziękuję, wolę zachować oczy. Można na to spojrzeć z innej perspektywy. Przez dziewięć minut walki zawodniczka jest w masce i nie wiadomo, kto się za nią kryje. Zakazany owoc. Czekasz, czekasz, aż ona zdejmuje maskę. I jest szał. A zmiany? Co mamy zmienić, stroje? Jakby to wyglądało gdybym wystąpiła w różu. W szermierce od zawsze był ten biały, schludny strój.

W tenisie też broniono się przez zezwoleniem na grę w innym niż białym stroju. Tak było jeszcze 10 lat temu. A teraz zrobiło się kolorowo na korcie.
W szermierce nic takiego nie przejdzie. To elitarny sport.

Jak tenis.
Tenis był elitarny. Pstrokacizna u nas, coś ty? Ekstrawagancją są zegarki, czy biżuteria, więcej niż jeden pierścionek. Moim jedynym atrybutem kobiecości są pomalowane paznokcie. Makijaż odpada, bo spłynie, włosów nie układam, mija się to z celem. Wychodzimy na podium takie umorusane, znaczy spocone, włosy mamy przyklepane. Może to wszystko za pięknie nie wygląda, ale w końcu to jest sport, a nie wybieg. Może gdybyśmy założyły spódniczki, coś by się zmieniło? Ale to groziłoby poharatanymi nogami, a i bez tego dużo na nich siniaków i krwiaków. Są naszym utrapieniem.

To przeszkadza w normalnym życiu? Chcesz wyjść wieczorem do klubu, włożyć ekstra sukienkę, ale patrzysz na nogi i co wtedy? Mówisz "Może lepiej dżinsy?"
Każda dziewczyna uprawiająca szermierkę akceptuje to, że nie będziemy miała pięknych i gładkich nóg. Zamiast tego są podziobane, poorane bliznami, dziurami od trafień. Najgorzej było kiedy zaczynałam treningi. Jeszcze nie umiałam się bronić i ciągle dostawałam w zgięcia ręki. Nauczycielka w podstawówce zaniepokoiła się moimi krwiakami: "Dziecko, co ci się dzieje?". Podejrzewała, że jestem ofiarą przemocy w rodzinie.

Szermierka to bezpieczny sport? W zeszłym roku od ugodzenia szpadą na treningu zginął 18-latek w twoim klubie.
Wcześniej na Ukrainie brat przebił brata na planszy. W obu przypadkach nie było odpowiedniego, atestowanego stroju. Bez niego kończy się tak, jak się kończy. To rzadkie historie. Nam w reprezentacji nic nie grozi. Przed zawodami stroje są dokładnie sprawdzane, wystarczy mała dziurka i nie będą dopuszczone.

Często zdarzają się pomyłki sędziów w walkach?
W szpadzie rzadko, bo nie ma konwencji. Trafienie zalicza się temu, kto je zadał pierwszy, lub obu zawodnikom, jeśli zadadzą je w tym samym momencie. W szpadzie i florecie są zasady umowne. Tam wykonujący natarcie ma pierwszeństwo w zadaniu trafienia przed tym wykonującym przeciwnatarcie. W szpadzie nie mają nas jak oszukać, policzyć trafienia, którego nie było. Zdarzają się inne błędy. Na mistrzostwach Europy sędzia zabrał nam trzy punkty w meczu ze Szwedkami. Nie zaliczył trafień, które według niego zostały zadane spoza planszy, choć tak nie było. Zawsze możemy poprosić zapis video. Z tym że sędzia nawet widząc swój błąd bardzo rzadko zmienia decyzję. Wykłócać się nie ma co, bo może dać kartkę.

Ile razy ją dostałaś?
Święta nie jestem, kartki się zdarzały. Czasami absurdalne, zazwyczaj tam, gdzie sędziowie mają mgliste pojęcie o szermierce. Na Pucharze Świata w Katarze dają takie kartki, że w życiu bym nie pomyślała, że za coś takiego można ukarać. Karzą za uderzenie punta o puntę, albo kosz o kosz. Wykłócanie niewiele pomoże, sędzia nie rozumie po angielsku i może co najwyżej pokazać czerwoną kartkę. A to punkt dla przeciwnika. Najpierw jest żółta, ostrzeżenie. Później czerwona i najgorsza, czarna. Wiesz co oznacza?

Koniec walki.
I dyskwalifikację na następny turniej albo dwa. Bardzo rzadko się zdarza. Najgorsza rzecz to po walce rzucić maską w sędziego albo w przeciwnika. To może skończyć się czarną kartką. Choć w szermierce są uprzywilejowani, Włochów i Francuzów nie obowiązuje regulamin.

Dlaczego akurat ich?
Są nietykalni i tak się przyjęło. Włosi to świetni aktorzy, są w tym doskonali. Generalnie, żeby w tracie walki zdjąć maskę trzeba najpierw zapytać sędziego. Włosi są poza tym. Oni zdejmują i zakładają ją, kiedy chcą, kłócą się, turlają po planszy i nic. U nas za takie szaleństwa posypałyby się kartki. Ale my jesteśmy tylko z Polski. Pamiętam taką scenę, w której wściekły Włoch wraca po walce co szatni i rzuca czym popadnie, rękawicą, floretem czy maską, a za nim idzie trener i to zbiera.

Ile waży wasza maska?
1,5 kilograma. Większość uprawiających szermierkę ma przez nią poskrzywiane kręgosłupy. I od pozycji, jakiej wymaga od nas ten sport. Ja od 12 lat przechylam się w jedną stronę. Szermierka to niewdzięczna dyscyplina, w której rozwijamy jedną stronę ciała. Lewe udo mam większe od prawego, prawą łydkę większą od prawej, lewą rękę bardziej umięśnioną niż drugą. I dodatkowo skrzywiony kręgosłup.

Ile kosztuje wasz strój?
To zależy od tego, czy jest elastyczny, pół, albo nieelastyczny. Takie są najgorsze, przy wypadzie odgniatają się spodnie i powstają krwiaki na nodze. W reprezentacji mamy stroje najwyższej klasy, elastyczne. Jeden kosztuje dwa tysiące złotych. Naszą zmorą jest upał na sali, kiedy nie ma klimatyzacji albo nie działa. W takim stroju można się zadusić. Często wyjeżdżamy na obóz do Spały, tam żeby dojść na salę szermierczą trzeba przejść przez siłownię. Kiedy spotykamy siatkarzy śmieją się z nas, że lato czy zima, zawsze paradujemy w długich skarpetach i kombinezonach.

Szermierka jest sportem dla bogatych?
Najtrudniej jest na początku, kiedy trzeba sobie wszystko opłacać. Miałam to szczęście, że większość rzeczy kombinował mój trener. Szpadę mi skręcił, pierwszy strój szermierczy miałam po jego synu.

A jeżeli ktoś nie ma szczęścia i nie trafi na takiego trenera?
To są duże kwoty i jeżeli kogoś nie stać, to rezygnuje. Szermierka nie przynosi nie wiadomo jakich kokosów. Zawsze porównujemy się do piłkarzy. Nie jestem pazerna, ale boli mnie to, że nawet ci trzecioligowi zarabiają więcej od nas. Siedzą na tych ławach i nigdy nie osiągną tego co my. I jeszcze podpisują kontrakty na trzy lata. To poczucie stabilności, jakiego nie znam. Nasze stypendia zależą od tego, czy zrobimy wynik. Bez niego nie mamy pieniędzy. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że nie podejmując innej pracy i poświęcając 200 dni w roku czemuś, co jest moim zawodem, oczekuję, że utrzymam się z tego. Dzięki Bogu po ubiegłorocznym wicemistrzostwie świata znalazłyśmy się w "Klubie Polska Londyn 2012". Mamy pieniądze na sprzęt i przygotowania. Pieniądze mają też zawodniczki, które są naszymi sparingpartnerami. Czegoś takiego wcześniej nie było. Ale nie wszyscy mają tak kolorowo. Wtedy przychodzi zwątpienie - po co jeździć na 30 obozów rocznie, poświęcać się i nic z tego nie mieć.

Dlaczego sponsorzy nie interesują się szermierką?
To przykry temat. W tym roku odniosłam największe sukcesy w życiu, zdobyłam dwa medale mistrzostw Europy i nie ma nikogo. Kto zainwestuje w sport, którego nie ma w telewizji? Bez tego jesteśmy niszową dyscypliną. Sponsorzy nie walą drzwiami i oknami, nie pchają się nawet dziurką od klucza. Szaleństwo jest tylko na Sylwkę Gruchałę.

Jak jej udało się zaistnieć w mediach?
W Gdańsku ma człowieka, który zajmuje się promocją. Do tego doszła jej uroda.

Wam też niczego nie brakuje.
Nie mamy medali olimpijskich. Nie umiem odpowiedzieć, jak ona to zrobiła, że tak wypłynęła.

Zazdrościcie jej?
Pozytywnie. Zazdroszczę jej, że dzięki niej floret stał się tak znany. Jak mówię komuś, że trenuję szermierkę, to słyszę: "A tak, floret, jak Sylwia Gruchała". Wszędzie jest Sylwia, Sylwia, Sylwia. Zazdroszczę jej wyników, też chciałabym mieć dwa medale z igrzysk. Jeżeli pytasz o chorą zazdrość to źle trafiłeś. To nie ta bajka.

Czujesz się niedoceniana?
Nasza dyscyplina jest niedoceniana. Dwa tygodnie po naszych odbywały się mistrzostwa Europy w lekkoatletyce. Polacy zdobyli tam kilka medali, po powrocie do kraju premier zaprosił ich na śniadanie. My o czymś takim mogłyśmy pomarzyć. Poczułam się, jakbym uprawiały gorszą dyscyplinę. A może zabrakło świeżych rogalików?

Nikt się wami nie zainteresował?
Przyjął nas minister sportu, Adam Giersz.

To chyba dobrze.
Wyszłyśmy z jego gabinetu na zaimprowizowaną konferencję prasową. Po pierwszym pytaniu dotyczącym naszego sukcesu usłyszałam: "Wczoraj nasi piłkarze przegrali 0:3 z Kamerunem. Co by im pani powiedziała?". Co mogłam innego, niż:"Do roboty chłopaki!". Później były już pytania do ministra Giersza. "Co zrobić, żeby reprezentacja grała lepiej?, "Dlaczego Orliki stoją puste?". Stałyśmy obok i gapiłyśmy się w sufit. Odwróciłam się do trenera: "Co to jest? Kto zdobył medal - my czy piłkarze?" - pytam. Wieczorem włączyłam telewizor, żeby obejrzeć wiadomości. Pojawiłam się na chwilę z tym swoim "Do roboty chłopaki" w materiale poświęconym beznadziei naszej piłki, w następnym reportażu minister uspokajał wszystkich, że Orliki się zapełnią. O naszych medalach nikt nie wspomniał.

W złym czasie je zdobyłyście.
(Piekarska robi kolejną minę. Tym razem groźną)
Rozmawiał
ŁUKASZ OLKOWICZ

zobacz zdjecia


16 września 2010 Warszawa
Konferencja prasowa w Klubie Olimpijczyka w PKOl

Przed Mistrzostwami Polski w szermierce w Sosnowcu 23-25.09.2010 odbyła się konferencja
prasowa w której Polski Związek Szermierczy reprezentował prezes Jacek Bierkowski
i Michał Morys, sekretarz Jacek Słupski oraz szpadzistka Magdalena Piekarska i trener Mariusz Kosman.
Dowiedzieliśmy się, że Mistrzostwa Polski będzie sponsorował Totalizator Sportowy.
Wszystkie pytanie dotyczyły szermierki co po ostatniej konferencji prasowej w Ministerstwie Sportu było dużym zaskoczeniem! Może dlatego, że nie było "specjalistów" od piłki kopanej.
zobacz zdjecia


12 września 2010 Warszawa
Szpadzistki z "SyMfonią Serc"

"Wokół nas żyją osoby zmagające się ze Stwardnieniem Rozsianym, a Ty możesz im pomóc.
Jak? Po prostu nie bądź obojętny.
Przyłącz się do "SyMfonii Serc", zagrajmy razem,
Zegnaj Smutku!"


12 września 2010r. reprezentacja szpadzistek AZS-AWF Warszawa, świeżo upieczone Mistrzynie Europy w składzie Danuta Dmowska - Andzrzejuk, Magdalena Piekarska i Małgorzata Stroka zagrały z "SyMfonią Serc".
"SyMfonia Serc" to ogólnopolska kampania edukacyjna, dzięki której osoby chore na SM, ich bliscy, przyjaciele mogą poczuć, że nie są samotni. A w SyMfonii grają wszyscy, którzy mają otwarte serca. Grają by zmniejszyć poczucie bólu , samotności, dyskryminacji i cierpienia zamkniętego w czterech ścianach".
W tym roku jak i w poprzednich latach, impreza odbyła się na Krakowskim Przedmieściu.
W trakcie całego dnia miałyśmy przyjemność kilkukrotnie zaprezentować nasze umiejętności i zachęcałyśmy publiczność do zasmakowania podstaw szermierki. Była to świetna zabawa zarówno dla dzieci jak i dorosłych.
W ramach happeningu "Każdy może spróbować " miałyśmy możliwość walki szermierczej na wózkach inwalidzkich. Atrakcją do której niestety nie doszło miała być walka jednej z nas z Przewodniczącą Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, która sama zmaga się z tą chorobą.
"Do puszeczki grosik wrzuć!".
Miałyśmy również swój wkład w zbiórkę pieniędzy, z którego dochód przeznaczony został na rzecz wsparcia psychologicznego i prawnego, które pozwoli zmniejszyć poziom dyskryminacji społecznej osób chorych na stwardnienie rozsiane.
Znów potwierdziły się słowa: w drużynie siła! Pod koniec dnia dzięki naszemu zacięciu, życzliwości i hojności Warszawiaków nasze puszki były pełne, a wiemy jak ważny jest każdy grosz w walce z chorobą.
Jesteśmy dumne, że mogłyśmy uczestniczyć i pomóc w tak szczytnym celu. Mamy nadzieję, do zobaczenia za rok.
zobacz zdjecia


12 sierpnia 2010 Warszawa
Spotkanie ministra Adama Giersza z mistrzyniami Europy w szermierce

W czwartek 12 sierpnia w siedzibie Ministerstwa Sportu i Turystyki minister Adam Giersz spotkał się z medalistkami mistrzostw Europy w szermierce. W spotkaniu udział wzięły Danuta Dmowska-Andrzejuk, Małgorzata Stroka oraz Magdalena Piekarska, która w Lipsku wywalczyła także srebrny medal w turnieju indywidualnym szpadzistek. Zabrakło Ewy Nelip żeglującej po morzu Bałtyckim.
Zawodniczkom towarzyszyli trener Mariusz Kosman, prezes Polskiego Związku Szermierczego Jacek Bierkowski oraz sekretarz generalny związku Jacek Słupski.
Podczas spotkania minister Adam Giersz pogratulował zawodniczkom bardzo dobrych wyników osiągniętych podczas mistrzostw Europy i zapewnił pełne wsparcie ze strony ministerstwa w przygotowaniach do mistrzostw świata, które w listopadzie odbędą się w Paryżu.
"Wpisałyście się znakomicie do księgi sukcesów polskiego sportu. Po znakomitym początku roku i sześciu medalach zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver, srebrnym medalu Mai Włoszczowskiej i dziewięciu krążkach lekkoatletów w ME, doszły medale szermierzy. Kiedyś dominowała w tej dyscyplinie sportu szabla, potem floret. Teraz przyszła kolej na szpadę" - powiedział Adam Giersz.
Zawodniczki, trener i prezes związku Jacek Bierkowski podkreślili, że ministerstwo stworzyło szermierzom znakomite warunki przygotowań do najważniejszych imprez przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie w 2012 roku. "Na nic nie możemy narzekać" - przyznali zgodnie.
Na zakończenie szpadzistki zapewniły, że zrobią wszystko, aby ostatni sukces powtórzyć podczas tegorocznych mistrzostw świata.
zobacz zdjecia


Wakacje- Mariusz Kosman

Po bardzo udanych Mistrzostwach Europy w szermierce w Lipsku zasłużony urlop z Rodziną.
Wybraliśmy się już po raz drugi na grecką wyspę Kretę. Kameralny hotel z basenem nad samym morzem spełnił w 100% nasze oczekiwania. Grecki kryzys nie był widoczny, jedynie spowodował, że Niemcy odwołali swoje urlopy, co wpłynęło zdecydowanie na ciszę! Dopisała nam pogoda - temperatura nie przekraczała 32 stopni, co przy klimacie śródziemnomorskim stworzyło nam idealne warunki do wypoczynku. Ponieważ poznaliśmy Kretę dość dobrze w trakcie poprzednich wakacji, więc jedynie zdecydowaliśmy się na zwiedzenie cudownej wyspy Santorini. Po dwóch tygodniach w Grecji i jednodniowym pobycie w Warszawie zdecydowaliśmy się na tygodniowy wyjazd do Egiptu.
Tutaj po raz pierwszy mieliśmy okazję nurkować w Morzu Czerwonym - najlepszy był Marcin!
Piotr wybierał baseny ( w sumie było ich osiem! ). Na pewno wybierzemy się ponownie na nurkowanie do Egiptu, ale raczej w październiku jak będzie trochę chłodniej. Po takich wspaniałych wakacjach sprowadziła mnie na ziemię pogoda na pierwszym zgrupowaniu szermierczym w Wałczu,
gdzie raz chyba nie padał deszcz!
zobacz zdjecia


Wakacje- Aleksandra Cichowska (Cicha)

Jak co roku, także i teraz początek moich wakacji przypadł na początek lipca ( 2 lipca udało mi się obronić licencjat na Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie). 5 Dni spędzonych na Helu w słońcu i morzu pozwoliły mi choć troszkę odpocząć od treningów szermierki na AZS-AWF w Warszawie. Deska, plaża i nocne imprezy - czego chcieć więcej! Niestety musiałam także odbyć praktyki wakacyjne, dlatego do końca lipca już nie udało mi się nigdzie wyjechać. Drugą moją pasją obok szermierki jest frisbee. Na początku sierpnia pojechałam na zawody w ultimate frisbee do Florencji. Chwile upływały mi na graniu oraz zwiedzaniu pięknego miasta z cudowną katedrą. Po powrocie moja przyjaciółka namówiła mnie na wyjazd do Szwajcarii do znajomych. Tam też spędziłam niezapomniane chwile zagłębiając się w kulturę tego ciekawego miejsca. Byłam w Bernie, Bazylei i Zurychu. Na koniec mojego wypoczynku odwiedziłam koleżankę, która zaprosiła mnie do siebie do Madrytu. Wymiana studencka pozwoliła jej na wyjazd. Koniec września, już chłodniejszy w Polsce, tam był upalny. Pierwszy i pewnie ostatni raz w życiu widziałam corridę. Zabijanie byków jest okropne, ale warto to zobaczyć. Miałam także okazję zwiedzić jeden z najsłynniejszych stadionów piłkarskich świata Estadio Santiago Bernaueu. Piłkę nożną w wydaniu najlepszych uwielbiam, więc nie mogłam tam nie zajrzeć. Muzeum PRADO także polecam - troszkę kultury zawsze się przydaje :) Bardzo cieszę się z tegorocznych wakacji. Odwiedziłam wiele pięknych miejsc, do których na pewno kiedyś powrócę. "Do usłyszenia" za rok!
zobacz zdjecia


Wakacje- Danuta Dmowska- Andrzejuk

Wakacje po tak długim sezonie szermierczym to czas, kiedy mogę odpocząć od ciężkich treningów i naładować "akumulatory" do przygotowań na Mistrzostwa Świata w szermierce, które odbędą się w Paryżu w listopadzie tego roku. Zapominam na krótki czas o szermierce i jadę nad polskie morze, a właściwie konkretnie nad Zatokę i "jak co roku w Chałupach gdy zaczyna się upał słychać wielki szum".... i o ten szum właśnie mi chodzi. Na pogodę w tym roku nie można było narzekać, o czym świadczyła moja piękna opalenizna, a i wiaterek też nam dopisał. Na naszym kempingu oprócz mnie i mojego Męża Roberta szermierkę godnie reprezentowali: szpadzistka Katarzyna Dąbrowa i reprezentant szabli Filip Cieszkowski. Były to pierwsze windsurfingowe wakacje Katarzyny, która pod okiem najlepszych instruktorów (Filip, Robert i ja) jak na rasowego szermierza przystało doskonale sobie poradziła:). Wśród stałych bywalców Albatrosa są również "nie" szermierze, ale wyśmienici Kitesurferzy. Do moich małych, ale tym razem nieszermierczych sukcesów tych wakacji, mogę zaliczyć pływanie na desce 86l i 72l na żaglu 4,7:) dlatego w przyszłym roku postanowiłam nauczyć się kitesurfingu:) Ta sztuka udała się już Robertowi i trochę mu zazdroszczę, ale cóż musiałam wcześniej niż bym tego chciała zakończyć moje wakacje i spotkać się ze szpadzistkami na szermierczym zgrupowaniu w Wałczu! I już czekam na następne wakacje.


Wakacje- Magdalena Pawłowska

Ubiegły rok szkolny był dla mnie bardzo ciężki. Kończyłam gimnazjum i zdawałam do szkoły średniej. Dlatego też, moje wakacje zaczęły się dopiero po ogłoszeniu wyników rekrutacji do szkół-1 lipca. Szczęśliwa, że udało mi się dostać do wymarzonej szkoły za pierwszym "podejściem" pojechałam z siostrą nad polskie morze. Pogoda pozwoliła na codzienne wyprawy na plaże i długie wieczory na świeżym powietrzu.
W połowie lipca wyjechałyśmy z rodzicami do Turcji. Tam doskonaliłam swój windsurfing. Po powrocie czekały na mnie dwa obozy szermiercze w Człuchowie i Wiśle. Niestety okazało się, że mam kontuzję stopy i nie będę uczestniczyła w zajęciach sportowych. Dopiero na obozie w Wiśle mogłam zacząć trochę walczyć i wykonywać niektóre ćwiczenia szermiercze.
Między jednym obozem a drugim, wraz ze znajomymi, przez tydzień żeglowałam po mazurach.
Moje wakacje przedłużyły się znacznie, ponieważ tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego rozchorowałam się i nie byłam w stanie pójść do szkoły. Przez trzy dni leczyłam się przed Pucharem Polski w szpadzie do 17 lat w Krośnie. Niestety musiałam wystartować chora, jednak mimo to, zajęłam 8 miejsce. Następnego dnia po zawodach wyjechałam na zgrupowanie szermiercze do Cetniewa. Pobyt na obozie umilała świadomość, że jesteśmy nad morzem…
Całe dwa miesiące spędziłam aktywnie w wielu miejscach i jestem bardzo zadowolona z tego odpoczynku od szkoły i rutynowych treningów. :P
zobacz zdjecia


Wakacje- Aleksandra Żurakowska

Tegoroczne wakacje zaczęłam bardzo wcześnie ze względu na egzaminy maturalne. Ciężko pracowałam przez ten rok, dlatego należał mi się porządny wypoczynek. Wraz z siostrą i mamą postanowiłyśmy spędzić nasze wakacje w Paryżu, mieście w którym, jak wiadomo, odbędą się tegoroczne Mistrzostwa Świata w szpadzie kobiet. Przez dziewięć dni miałam możliwość zwiedzić najsłynniejsze dzieła sztuki. Oczywiście nie obyło się bez zabawy w słynnym Disneylandzie.Do Polski wróciłam już jako studentka pierwszego roku Akademii Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Tak więc z uśmiechem na twarzy mogłam rozpocząć przygotowania szermiercze do nowego sezonu, zaczynając od zgrupowania Kadry Narodowej juniorek szpady kobiet w Człuchowie i Wiśle kończąc na obozie w Cetniewie wraz z seniorkami, które przygotowują się do Mistrzostw Świata. Mam nadzieje, iż moja ciężka praca wkrótce zaowocuje dobrymi wynikami.


Wakacje- Małgorzata ( Agata) Stroka

Wakacje wprawdzie krótkie ,ale za to spędzone w zacnym gronie absolwentek warszawskiego AWF :.
Pogoda dała wiele do życzenia, tak jak to nad polskim morzem. Trochę słońca, więcej deszczu, ale co najważniejsze humory dopisywały. Podążając przewodnim hasłem wszystkich studentów naszej zacnej uczelni "Tak się bawi, tak się bawi AWF!!!"- bawiło się i działo się :.
Tak więc akumulatory naładowane do dalszej ciężkiej pracy. Wracamy do treningów -czas odkurzyć szpady:. Z koleżankami z szermierki spotkam się w Wałczu a potem w Cetniewie.


Wakacje- Magdalena Piekarska

Podczas tegorocznych trzytygodniowych wakacji mogłam odłożyć szermierkę w kąt i skupić się na odpoczynku po ciężkich treningach w klubie AZS-AWF Warszawa, pucharach świata i na końcu- Mistrzostwach Europy.
Urlop nie był obfity w wyjazdy ze względu na to, że kupiłam szczeniaka-golden retrievera i ktoś musiał się nim zajmować. Nie oznacza to, iż był to przykry obowiązek, ponieważ dzięki temu odpoczynek był aktywny. Szczeniak potrzebuje dużo ruchu i zabawy, dzięki czemu i ja mimo braku szermierki miałam co robić.
Poza tym udało mi się wyjechać w sumie na tydzień na Mazury razem z dwójką szermierzy: szpadzistką Asią Rawską i jej narzeczonym szablistą Bartłomiejem Olejnikiem oraz naszymi czworonożnymi przyjacielami: Kluskiem i Akirą.
Relaks nad samym jeziorem, gdze dookoła otaczał nas las był doskonałym pomysłem na wyciszenie się i robienie wszystkiego poza treningiem szermierki, min. pływaniem łódkami, czy też długimi spacerami z psami!
Jak wiadomo wszystko się kończy tak i przerwa wakacyjna. Już pod koniec zaczęłam trenować na siłowni, by przygotować się na zgrupowanie w Wałczu na którym z koleżankami z kadry i klubu AZS-AWF Warszawa zaczęłyśmy treningi ogólnorozwojowe a i szermierka powoli zaczęła o sobie przypominać.


Wakacje- Ewa Nelip

W tym roku sezon szermierczy byl bardo długi. Starty zakończyłyśmy zwycięstwem
w Mistrzostwach Europy w drugiej polowie lipca i można bylo pojechać na upragnione wakacje. Tak jak w zeszlym roku, w tym roku także spędziłam je głównie na łódce. Zaraz po Mistrzostwach pojechałam z przyjaciółmi nad morze i tam wsiedliśmy na łódkę. Przez dwa tygodnie borykaliśmy sie z wiatrem i falami. Udalo nam sie zobaczyć dużo miejsc pięknych na Bornholmie i nawet dopłynąć do Szwecji. Niestety, pobyt na morzu przypłacilam chorobą i musialam spędzić kilka dni w domu. Jako, ze rok akademicki w USA zaczyna sie wcześniej, już w sierpniu musiałam wylecieć z kraju aby kontynuować nauke na uczelni Notre Dame. Tak więc, wakacje w tym roku niezbyt długie, ale na pewno bardzo intensywne.
zobacz zdjecia


Wakacje- Natalia Królak


Moje wakacje w tym roku nie należały do tych najbardziej wymarzonych. Czerwiec oraz połowę lipca spędziłam na zgrupowaniach kadry, aby pomóc moim koleżankom dobrze przygotować się do Mistrzostw Europy ( mam satysfakcję -zdobyły srebrny i złoty medal ) Potem miałam miesiąc wolnego od szermierki. Mogłam pozwolić sobie na wakacje.
Tak więc wraz z moją przyjaciółką i paroma znajomymi wyjechaliśmy nad morze. Trafiliśmy na piękną pogodę, tak więc opalanie oraz kąpiele w morzu były naszą codziennością. Leżenie i nic nie robienie to cudowne zajęcie, całe dwa tygodnie niczym leniwiec regenerowałam swój organizm. Po powrocie znalazłam sobie pracę dorywczą. Pracowałam jako sprzedawca w jednym ze znanych butików w Centrum handlowych. Miła atmosfera, zgrana ekipa oraz kierownictwo sprawiały, że z miłą chęcią chodziłam do pracy.
Już pod koniec sierpnia zaczęłam przygotowania do sezonu i pojechałam na obóz kondycyjny do Wałcza gdzie były najlepsze polskie szpadzistki.. Moje wakacje nie były idealne, ale za to bardzo pozytywne jeżeli chodzi o moje życie prywatne. 1 września rozpoczęłam treningi w klubie AZS AWF Warszawa.


26 lipca 2010 Warszawa
MobilneKobiety.pl

26.07.2010 00:00 Kategoria: Kobiety sportu, Drużynowa
Magdalena Piekarska - Mistrzyni Europy w szermierce
Autor: Kamila Pokój
Jest jedną z czołowych polskich szpadzistek. Na arenie międzynarodowej reprezentuje Polskę z powodzeniem od 9 lat.

Dossier
Data urodzenia:
28 listopada 1986 r.
Miejsce urodzenia: Warszawa
Największe sukcesy sportowe: złoty medal w drużynowych mistrzostwach Europy 2010, srebrny medal drużynowych MŚ Seniorów Antalya 2009, srebrny medal drużynowych ME Seniorów Plovdiv 2009
Prywatnie: studentka Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego, na kierunku prawo
Strona WWW klubu:www.szpadzistki-azs.pl
K.P.: Skąd pomysł, żeby zacząć trenować właśnie szermierkę?
M.P.: Szermierkę zaczęłam trenować bynajmniej nie dlatego, że chciałam. Podejrzewam, że wtedy nawet nie wiedziałam, co to za sport. Mój przyszły trener pracował jako nauczyciel WF w podstawówce, do której chodziłam. I tak któregoś dnia na basenie powiedział mojej mamie, że z takim wzrostem nadawałabym się do szermierki. Poszłam na pierwszy trening, potem kolejny. Spodobało mi się i zostałam do dziś, czyli już 12 lat.

Czemu wybrałaś szpadę, a nie floret czy szablę?
Wybór był już z góry narzucony, mój trener jest właśnie trenerem szpadowym.
A czym różni się ten styl od pozostałych?
Wszystkie konkurencje różnią się, poza bronią, oczywiście, ważnym polem trafienia: w szpadzie jest to całe ciało, w szabli - górna połowa ciała (od pasa w górę), we florecie tylko tułów. Ponadto różnią się zasadami przydzielania punktów w sytuacji, gdy obaj zawodnicy trafią się równocześnie (tzw. trafienie obopólne, dubel). Trafienie w szpadzie zalicza się temu, kto je zadał pierwszy, lub obu zawodnikom, jeśli zadadzą je w tym samym czasie (różnica czasowa nie większa niż 0,2 sekundy). W szabli i florecie obowiązuje tzw. konwencja, czyli zasady umowne. Na przykład: zawodnik wykonujący natarcie ma pierwszeństwo w zadaniu trafienia przed zawodnikiem wykonującym przeciwnatarcie, natarcie zawodnika traci pierwszeństwo na koszt odpowiedzi po uprzednim jego sparowaniu zasłoną itd.
Jak każdy sport kontaktowy, szermierka niesie ze sobą ryzyko obrażeń. Czy zdarzył ci się jakiś wypadek podczas treningu lub zawodów?
Nie zdarzyło mi się nigdy ulec poważnemu wypadkowi. Jak w każdą dyscyplinę sportu, tak i w szermierkę wpisane są kontuzje. W moim przypadku - dość liczne, ale na całe szczęście na razie nie potrzebowałam operacji... Za to siniaki i krwiaki są chlebem powszednim (śmiech).
Czy zdarza ci się walczyć z mężczyznami?
Tak, ale tylko na treningach.
Jakie widzisz różnice między walką z nimi a walką z kobietami?
Różnic jest kilka. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że skoro jest to ta sama broń, to tak samo wszystko wygląda. Jednak mężczyźni są po pierwsze - silniejsi, po drugie - szybsi. W walkach ze mną nie zawsze wykorzystują wachlarz swoich możliwości. Podejrzewam, że mogłabym mocno odczuć takie trafienia. Co ich jeszcze różni od nas? Są twardzi, nie dadzą po sobie poznać, że dostali mocne trafienie. A my, kobiety, mimo że sportowcy, to jednak jesteśmy delikatne (śmiech).
Co, poza świetną kondycją, daje ci ten sport?
Sport dał mi dużo w życiu. Ukształtował mnie zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Jestem typem człowieka, którego porażki budują, a tych jest dużo w życiu sportowca. Co zresztą przenoszę na życie prywatne - jak mawiają: co cię nie zabije, to cię wzmocni. Stałam się zdecydowanie silniejsza psychicznie, a to jest i w szermierce, i w życiu bardzo potrzebne. Sport dał mi też akceptację siebie. Wzrost, który przez długie lata mi przeszkadzał, bo zawsze byłam wyższa od rówieśników, w szermierce okazał się bardzo przydatny. Zaczęłam go traktować jako zaletę, a nie wadę.
Poza tym poznałam masę ludzi z różnych dyscyplin, a ja lubię poznawać nowe osoby. Przy okazji mogę też szkolić języki obce. Zwiedziłam wiele krajów, których prawdopodobnie nie zobaczyłabym, gdyby nie to, że trenuje.
A w samej szermierce co lubisz najbardziej?
To, że jest sportem zarówno indywidualnym, jak i drużynowym. Również to, że jest bardzo dużo możliwości wyboru konkretnego działania
, a co za tym idzie - że oprócz mięśni pracuje też głowa. Myślę, że przełamuje to stereotyp sportowców - mówiąc kolokwialnie - mięśniaków.
A co z wygraną, jest najważniejsza?
Nie byłabym sportowcem, mówiąc, że wygrane są nieważne. Przecież po to trenujemy, żeby zdobywać coraz to cenniejsze trofea. Trzeba tylko pamiętać, by zawsze walczyć zgodnie z zasadą fair play, mieć satysfakcję z własnych osiągnięć i bawić się przy tym, bo szermierka to nie wszystko.
Jakie cechy ułatwiają, a jakie utrudniają uprawianie szermierki?
To trudne pytanie. W moim przypadku można powiedzieć, że wzrost jest tą cechą fizyczną, która pewne rzeczy ułatwia. Ale nie do końca, bo przecież jestem wolniejsza od niższej zawodniczki.
A co z psychiką?
Jeśli chodzi o cechy charakteru, to na pewno trzeba być zaciętym, konsekwentnym i wytrwałym, mieć "pazur". Również upartym, choć jest to zarówno pozytywna, jak i negatywna cecha. Trzeba umieć skoncentrować się maksymalnie na walce, ale też wyłączyć na tyle, by słyszeć rady trenera, który często potrafi dobrze podpowiedzieć, patrząc z boku.
Znasz osoby, które uprawiają szermierkę rekreacyjnie?
Tak. Często są to zawodnicy, którzy kiedyś trenowali, ale później zrezygnowali na korzyść pracy, ale sentyment pozostał i teraz przychodzą w miarę możliwości trochę powalczyć.
Czy przyjaźń między zawodniczkami, rywalkami podczas pojedynków, jest możliwa?
Na planszy jesteśmy rywalkami i na planszy to wszystko pozostaje. Nie jesteśmy wrogami poza nią, zresztą ciężko byłoby spędzać nawet 200 dni w roku w atmosferze ciągłej rywalizacji. A przyjaźnie, według mnie, w sporcie są możliwe. Ja jednak wolę mieć mniej przyjaciółek, za to takie, którym mogę zaufać w stu procentach .
Kogo podziwiasz wśród sportowców?
Tych, którzy wiele w życiu sportowym osiągnęli, a woda sodowa nie uderzyła im do głowy. Podziwiam też takich, którzy na planszy szermierczej spędzili większość swojego życia i dalej potrafią wygrywać najważniejsze turnieje, mimo iż są starsi ode mnie o 20 lat. Można się wiele od nich nauczyć.
Co uważasz za swój największy sukces?
Hm... W tym momencie powiedziałabym, że srebrny medal z drużynowych Mistrzostw Europy (Plovdiv) i Świata (Antalya) Seniorow. Aczkolwiek na przestrzeni lat miałam wiele swoich małych sukcesów.
Co więc sprawia, że te dwa uważasz za najważniejsze w swojej karierze?
Te medale są dla mnie najcenniejsze z tego względu, że są to dwa najważniejsze turnieje w roku, a dotychczas nie udało mi się mieć takich osiągnięć. Co więcej, oba medale zdobyłyśmy w jednym roku, a ten z mistrzostw świata jest drugim w historii szpady kobiet. Wcześniej był tylko brązowy.
Gdzie widzisz siebie za 10 lat? Wciąż na planszy?
Na pewno na planszy, jeszcze przez parę dobrych lat. Ale nie potrafię określić, czy będzie to 5, 10 czy 15 lat. Jest jeszcze trochę krążków do zdobycia, w tym ten najcenniejszy - olimpijski. Tak więc postaram się walczyć, jak najdłużej będę mogła.
I tego ci właśnie życzymy. Dziękuję za rozmowę


Wielki jubileusz Profesora

Rok 2010 jest dla Profesora Zbigniewa Czajkowskiego znamienny w dwa ważne jubileusze. W tym roku przypadają niezwykłe daty - 75 lat pracy w szermierce i 30 lat pracy w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, uczelni, której jest symbolem i pierwszym doktorem Honoris Causa. Jest to również rok zapowiadajacy szczególną rocznicę, okrągłe 90-lecie urodzin przypadające na 2011, bowiem czcigodny jubilat piatego lutego bieżącego 2010 skończył 89 lat. Cały czas jest w pełni sił witalnych, zarówno jako trener, czego dowodem jest mistrzostwo Europy weteranów wywalczone ostatnio w Budapeszcie przez jego ucznia Dariusza Zielińskiego oraz jako autor kilkuset publikacji: monografii, artykułów, recenzji i promotor licznych prac magisterskich.
Co ciekawe dalej nie zwalnia tempa, pisząc nowe programy kursów instruktorskich i trenerskich prowadzonych w AWF Katowice jak również za granicą, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Rosji, Irlandii, Jugosławii, Kanadzie, Niemczech, Szwecji i innych krajach. Życiorys Profesora mógłby posłużyć jako materiał wielu pasjonujących scenariuszy filmowych, w których ciężkie chwile zagrożenia życia przeplatane są sukcesami szermierza-szpadzisty, szablisty i florecisty, trenera oraz naukowca, działacza i sędziego, autora znanych i popularnych książek, licznych broszur i artykułów.

Zbigniew Czajkowski urodził się 5 lutego 1921 r. w Modlinie, gdzie stacjonował jego ojciec Bolesław Czajkowski, oficer w I Brygadzie Legionów a później w jednostce saperów i straży granicznej. Tradycje rodzinne sprawiły, że w 1934 roku 13 letni Zbyszek rozpoczął naukę w Korpusie Kadetów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego we Lwowie. W szkole prowadzono wykłady i zajęcia z zakresu gimnazjum i liceum, wyszkolenie wojskowe oraz wychowanie fizyczne i sport, kładąc duży nacisk na szermierkę. W Korpusie Kadetów przez 4 lata doskonalił się pod okiem znakomitego fechmistrza Jana Pieczyńskiego, biorąc udział w zawodach szermierczych w szpadzie, szabli i florecie. Szkoła słynęła z wysokiego poziomu nauczania. Ukończył ją jako prymus, a program nauczania wypełniały trzy nurty szkolenia: nurt ogólnokształcący (w tym języki obce
- francuski, łacina, niemiecki, oraz nadobowiązkowo angielski i rosyjski),
nurt wojskowy (ćwiczenia i wyszkolenie wojskowe) i nurt sportowy (lekka atletyka, gry, szermierka, narty, łyżwy, boks).
W momencie wybuchu II wojny Zbigniew Czajkowski znajdował się pod Baranowicami w obozie junackich hufców pracy (według ówczesnych przepisów musiał odbyć długotrwałe przeszkolenie w JHP). Do Baranowic zbliżali się Niemcy, a niebawem, 17 września na Polskę napadli sowieci. Dla Zbigniewa Czajkowskiego oznaczało to gehennę ucieczki - wędrówki przez bagna, lasy, pożary, ostrzały i bombardowania. Z jednej strony atakowali Niemcy, z drugiej sowieci oraz białoruscy komuniści. Kilka dni później wstąpił do oddziału składającego się z marynarzy Floty Pińskiej. Cały oddział zmierzał na zachód by przedostać do innych polskich oddziałów. W pierwszych dniach października z licznego oddziału, którym dowodził, zostało jedynie czterech kadetów. Zostali oni złapani przez białoruskich partyzantów komunistycznych, którzy chcieli ich powiesić. Na wniosek jednego z partyzantów, Zbigniewa Czajkowskiego zawieziono do pobliskiej wsi, w której znajdowali się oficerowie sowieccy. Po rozmowie został przetransportowany do komisariatu wojennego w Kobryniu, gdzie po długim i męczącym przesłuchaniu został zwolniony. Po uwolnieniu z wielkim trudem, w połowie października dotarł do Lwowa, w którym przebywała jego mama, brat i siostra. Po przybyciu do Lwowa dowiedział się, że ojciec został wywieziony do Starobielska, gdzie znajdował się obóz jeńców wojennych (ojciec w tym czasie był dowódcą brygady Obrony Narodowej). Wówczas postanowił dostać się do Francji do polskich sił zbrojnych. W domu Państwa Czajkowskich znajdowała się organizacja, której przewodnik miał pomagać w przedostaniu się ochotników przez granicę rumuńską. Termin jego przerzutu przez granicę przypadał dopiero za 6 miesięcy. Przez ten cały okres w sowieckim Lwowie, Czajkowski uprawiał szermierkę w klubie „Dynamo” u znakomitego fechmistrza Władysława Łabędziewskiego. W ośrodku sportowym, znajdującym się przy ulicy Jabłonowskiej, dwa razy dziennie pod kierunkiem znanego fechmistrza ćwiczyli sami Polacy, w tym kilku kadetów. Zbigniew Czajkowski już po kilku tygodniach, jako zawodnik amator, który poznał tajniki trzech rodzajów broni, pomagał Władysławowi Łabędziewskiemu w prowadzeniu ćwiczeń.

W kwietniu 1940 roku, kiedy pojawiła się oczekiwana szansa dotarcia do granicy rumuńskiej, a następnie do Polskich Sił Zbrojnych we Francji (pod dowództwem generała Władysława Sikorskiego) Zbigniew Czajkowski wraz z kolegami postanowili z niej skorzystać. Ich podróż była wyjątkowo dramatyczna. Po całonocnej jeździe pociągiem do Śniadynia (stacjonowały tam oddziały NKWD), musieli wyskoczyć z jadącego pociągu, następnie pieszo w strugach deszczu, z przewodnikiem i pięcioma kolegami przez kilka godzin przedzierać się do granicy nad Czeremoszem. W odległości kilkudziesięciu metrów od granicy rumuńskiej zostali otoczeni i schwytani. Okazało się, że przewodnik był płatnym agentem NKWD. Wszyscy zostali aresztowani. Po tym wydarzeniu rozpoczęła się długotrwała niewola w sowieckich więzieniach.

Zanim Zbigniew Czajkowski znalazł się w Workucie, do czerwca 1941 roku przebywał kolejno w więzieniach NKWD w Kołomyi, Stanisławowie, Lwowie, Złoczowie oraz w łagrze w Starobielsku. Po napaści Niemców na ZSRR i podpisaniu paktu Sikorski – Majski, część polskich więźniów i jeńców wojennych zwolniono. Szczęście to spotkało równiez Zbigniewa Czajkowskiego. Zaczęła się wtedy jego wielka, pełna tragicznych wydarzeń wędrówka. Wiodła ona z Workuty do Uzbekistanu i Karakałpakstanu. Tam, przez kilka miesięcy, pracował w kołchozach oraz na plantacji ryżu i bawełny, oczekując na powołanie do Polskich Sił Zbrojnych.

Dzień po 21 rocznicy urodzin, szóstego lutego 1942 roku, został powołany do Stacji Zbornej Polskich Sił Zbrojnych w Kermine. Znajdowało się tam dowództwo Wojsk Polskich, stacja zborna Lotnictwa i Marynarki Wojennej. Na własną prośbę został skierowany do Marynarki Wojennej. Po krótkim szkoleniu w Kermine, wraz z kompanią Marynarki Wojennej
i eskadrą lotników dostał się poprzez Persję, Indie, Ocean Indyjski, Afrykę i Atlantyk do Plymouth w Wielkiej Brytanii. Tam znajdowała się baza polskiej Marynarki Wojennej. Został zaokrętowany na niszczycielu ORP Ślązak. Załoga ORP „Ślązak” wsławiła się nie tylko rekordową liczbą zestrzeleń samolotów niemieckich, wziętych do niewoli jeńców, ale również uratowanych rozbitków. Pomimo trudów wojennych nie zapomniał o szermierce, którą uprawiał podczas służby na ORP „Ślązak”, dowodzonym przez Romualda Tymińskiego, przed wojną - mistrza marynarki wojennej w szpadzie. Ćwiczenia szermiercze odbywał też w ośrodku sportowym „Royal Navy” w Plymouth, gdzie podczas postoju okrętu walczył na szable ze wspomnianym komandorem Romualdem Tymińskim, marynarzem Krzysztofem Miszewskim i szermierzami brytyjskimi.

Brał udział w bitwach morskich i lotniczych w kanale La Manche na Atlantyku i przez długi okres na Morzu Śródziemnym. Między innymi uczestniczył w operacji lądowania na Sycylii i we Włoszech. Na ORP Ślązak brał udział w bitwie pod Diepee. W czerwcu 1944 r., gdy wojska sprzymierzone lądowały w Normandii, Zbigniew Czajkowski wespół z załogą innego słynnego naszego niszczyciela - ORP „Błyskawica” - walczy pod Hawrem. Pod koniec 1944 urlopowany z marynarki wojennej, udaje się do Edynburga gdzie podejmuje studia medyczne.

Na wydziale lekarskim Edinburgh University studiuje medycynę, na którym wykładał tam ówczas wybitny fizjolog prof. Włodzimierz Missiuro z Wilna. W Edynburgu Zbigniew Czajkowski uprawiał szermierkę w ekskluzywnym klubie szermierczym „Scotish Fencing Club” oraz w klubie uczelnianym „Edinburgh University Club”. Był kapitanem sportowym klubu szermierczego, ćwiczył ze znanym fechmistrzem Paulem Crosniere. W tym czasie udało mu się ściągnąć do klubu, jako trenera, polskiego olimpijczyka Władysława Segdę. Równolegle założył sekcję szermierczą Zrzeszenia Studentów Polskich w Wielkiej Brytanii. Był wielokrotnym mistrzem Szkocji w szabli i florecie, osiągając świetne wyniki we wszystkich rodzajach broni, startując w dużych turniejach międzynarodowych w Szkocji i w Anglii. W Edynburgu, na Uniwersytecie, poznaje florecistkę Wendy Cochrane, którą naucza szermierki. Razem w sierpniu 1949 roku wracają do Polski.

W 1951 roku pobierają się. W tym samym roku, kontynuując studia lekarskie w Akademii Medycznej w Krakowie, Zgigniew Czajkowski uzyskuje absolutorium. Szermierkę ćwiczy w Budowlanych Kraków pod okiem znakomitych fechmistrzów - Stanisława Sołtana, Tadeusza Friedricha i Adama Papee. Już kilka tygodni po przybyciu do kraju zajmuje drugie miejsce w ogólnopolskich mistrzostwach Warszawy w szabli, a także pierwsze miejsce w turnieju o Puchar Karpacza. Nieco później, w roku 1950, zostaje mistrzem Polski we florecie. Dwa lata później świetnie walczy w meczu Polska – Węgry w Warszawie oraz w zawodach w ZSRR i Rumunii. Zostaje zgłoszony do Igrzysk Olimpijskich w Helsinkach w 1952 roku - we florecie i w szabli. Na kilka godzin przed odjazdem do Helsinek dowiaduje się, że nie otrzymał paszportu. Dostał go dopiero za rok, przed Mistrzostwami Świata w Brukseli, gdzie wraz z drużyną zdobywa brązowy medal w szabli. Z zespołem Budowlanych Kraków odnosi jeszcze wiele sukcesów w mistrzostwach Polski oraz licznych turniejach międzynarodowych.

W 1953 roku przenosi się do Piasta Gliwice, gdzie aktywnie pracuje do 1980 roku, wiążąc z tym klubem najbardziej znane osiągnięcia trenerskie. W zespole Piasta wychowuje całą plejadę wybitnych zawodników m. in. Egona Franke, Bogdana Gąsiora, Jacka Bierkowskiego, Elżbietę Cymerman. I chociaż do 45 roku życia głównym zajęciem Zbigniewa Czajkowskiego była praca trenerska, brał on także udział w wielu turniejach, osiągając cały szereg świetnych wyników we wszystkich rodzajach broni. W turnieju „Semana Preolimpica” (1967) w Meksyku, w którym udział wzięła światowa czołówka, dotarł aż do finału zawodów w szabli. Będąc trenerem kadry, wygrał „Puchar Jagielonii”, na którym walczyli najlepsi polscy szabliści, należący wówczas do światowej czołówki.

Jako fechmistrz współpracuje, nie licząc zawodników ze swojego klubu z największymi polskimi szermierzami, takimi jak Jerzy Pawłowski, Wojciech Zabłocki, czy mistrz świata we florecie, szabli i szpadzie Ryszard Parulski. Szczytowym osiągnięciem trenerskim staje się mistrzostwo olimpijskie florecisty Egona Franke zdobyte w Tokio (1964). Zbigniew Czajkowski był, co nie zdarza się często w światowej szermierce, trenerem narodowym w trzech rodzajach broni: florecie męskim i w szpadzie kobiet i mężczyzn. Pełnił też funkcję szefa wyszkolenia PZS, prowadząc zajęcia we wszystkich rodzajach broni. Uczestniczył w pięciu igrzyskach olimpijskich oraz wielu mistrzostwach świata i uniwersjadach, kierując reprezentacjami w szpadzie kobiet i mężczyzn.

W październiku 1980 r., dzięki inicjatywie ówczesnego rektora AWF w Katowicach doc. dr. Włodzimierza Reczka i prorektora doc. dr. Stanisława Sochy, podejmuje pracę w AWF w Katowicach. W październiku 1985 zostaje powołany na stanowisko profesora kontraktowego w AWF w Katowicach. Prowadzony przez niego Zakład Szermierki jest ośrodkiem naukowym liczącym się w kraju i zagranicą. Oprócz badań z zakresu psychologii oraz sterowania i regulacji czynnościami ruchowymi człowieka, głównym obszarem działalności profesora jest prowadzenie wykładów i kursów metodycznych dla zawodników i trenerów z Polski oraz z zagranicy. Na staże do AWF Katowice przyjeżdżają trenerzy z wielu krajów m in. z USA, Australii, Japonii, Wielkiej Brytanii a nawet z Palestyny. Równolegle organizuje i rozwija sekcję szermierczą w Akademickim Związku Sportowym, w której swój talent doskonalą przyszli reprezentanci Polski w szpadzie, florecie i szabli na czele z mistrzynią Europy i brązową medalistką mistrzostw świata Magdaleną Jeziorowską. Konsekwentnie powiększa swój dorobek pisarski o artykuły, książki i monografie. W niniejszym opracowaniu wymienię tylko część najważniejszych dokonań.

Jako pierwszy w piśmiennictwie szermierczym wprowadza ćwiczenia poświęcone specjalistycznemu kształtowaniu procesów psychicznych (właściwości uwagi, postrzegania, myślenia operacyjnego i myślenia taktycznego). W latach osiemdziesiątych współpracuje z Zakładem Psychologii Instytutu Kultury Fizycznej we Lwowie. Szczegółowe analizy poświęca istocie, nauczaniu i stosowaniu nawyków czuciowo-ruchowych w walce.

Od początku lat osiemdziesiątych prace seminarzystów prof. Zbigniewa Czajkowskiego w Zakładzie Szermierki w AWF w Katowicach dotyczyły szerokiej problematyki m.in. teorii i metodyki treningu, historii szermierki, pedagogiki, psychologii, fizjologii, rehabilitacji. Wartość prac magisterskich dostrzeżono i uhonorowano nagrodami w konkursie organizowanym przez GKKFiS i Redakcję „Tempa”.
Z zagadnień, którymi zajmował się Profesor po 1985 r., wymienić należy: wpływ zdolności psychoruchowych na trening i walkę szermierczą, wpływ wybranych wymiarów osobowości na wyniki sportowe szermierzy, znaczenie motywacji wewnętrznej i zewnętrznej w działalności sportowej, skuteczność treningu i wyniki sportowe, opracowanie nowych metod nauczania czynności ruchowych, wpływ różnych rodzajów ćwiczeń szermierczych na układ krążenia dzieci, wykorzystywanie aparatu krzyżowego i pomiarów reakcji w procesie szkolenia, prace nad wyróżnianiem i charakterystyką typów psychologiczno-taktycznych zawodników, indywidualizacja treningu, dzieje szermierki i rozwój metodyki nauczania, rola i znaczenie sprawności ukierunkowanej w działalności sportowej szermierzy.

Do dziś Zbigniew Czajkowski stale współpracuje z czasopismami teoretyczno-metodycznymi, np. „Sport Wyczynowy” (od 1964 r.), „Fencing Master”, „News Bullerin-British Academy of Fencing”, „Bulletin-Academie der Fecht kunst Österreich” oraz brytyjskim The Sword i American Fencing Magazine. W ciągu 75 lat działalności w szermierce napisał ponad 30 książek, kilkaset artykułów i opracowań szkoleniowych. Najważniejsze publikacje: „Nowa szermierka” (1951, 1954), „Szermierka na florety” (1954), „Teoria i metodyka współczesnej szermierki” (1968), „Szermierka na szpady” (1977), „Taktyka szermierki” (1982), „Nauczanie nawyków i odpowiedzi ruchowych w treningu sportowym” (1982), „Motywacja w działalności sportowej” (1982), „Taktyka i psychologia w szermierce” 1984), „Szermierka – floret” (1987), „Trening szermierza” (1988), „Motywacja w sporcie” (1989), „Nauczanie techniki sportowej” (1991), „Poradnik trenera” (1994), „Nawyki czuciowo-ruchowe w działalności sportowej” 1995), „Pierwszy etap szkolenia” (1995), „Psychologia sprzymierzeńcem trenera” (1997), „Teoria, praktyka i metodyka szermierki: wybrane zagadnienia - Theory, practice and methodology of fencing: chosen aspects” (2001), Understanding Fencing. Unity of Theory and Practice (2005), Taktyka i psychologia w szermierce (2007). Profesor publikował też w „Wychowaniu Fizycznym i Sporcie” (czasopismo Komisji PAN o Kulturze Fizycznej), w „Roczniku Naukowym AWF Katowice”, „Zeszytach Metodyczno-Naukowych AWF w Katowicach”, „Studiach i Monografiach AWF we Wrocławiu”, „Zeszytach Naukowych AWF w Gdańsku”, „Rocznikach Naukowych AWF w Poznaniu”. W krakowskim piśmie Antropomotoryka oraz Roczniku Naukowym Ruch dla Kultury IDO a także w licznych zagranicznych czasopismach metodycznych, np. „The Swordmaster” (oficjalnym piśmie trenerów szermierki w USA). Prace te napisane są wyśmienicie nie tylko pod względem merytorycznym, ale i językowym - niesłychanie lekkie pióro sprawia, że książki trafiają do bardzo szerokiego grona czytelników, nie tylko przygotowanych pod względem akademickim. Praktycznie wszystkie pozycje książkowe uzyskały wielotysięczne nakłady i liczne wznowienia. Zbigniew Czajkowski jest również autorem znakomitego filmu szkoleniowego poświęconego szermierce na szpady kobiet. W związku ze zbliżającym się jubileuszem 90 rocznicy urodzin wychowanka Profesora, była florecistka Anna Szczerbińska, obecnie aktorka i producent filmowy przygotowuje film poświęcony Jego życiu i działalności.

Warto podkreślić, że w 1988 roku prof. Zbigniew Czajkowski, jako jeden z nielicznych w Europie został doceniony przez słynne amerykańskie wydawnictwo Human Kinetics, które dostrzegając prace Profesora w obszarze nauczania ruchów i techniki sportowej, przesłało mu jeden z pierwszych egzemplarzy epokowego dzieła „Motor Control and Learning” autorstwa Richarda Schmidta. Nie ulega wątpliwości, iż spójna koncepcja nawyków ruchowych, podziału odpowiedzi czuciowo-ruchowych z wyraźnym podkreśleniem okresu przygotowawczego oraz utajonego jest oryginalnym wkładem prof. Zbigniewa Czajkowskiego w rozwój badań i myśli teoretycznej w dziedzinie nauczania ruchów. Jest swoistym paradoksem historii, że koncepcja ta znalazła znaczny rozgłos poza Polską, dopiero ostatnio część rodzimych badaczy przywołuje myśl naukową Profesora, której założenia sformułowane zostały już 30 lat temu.

Profesor otrzymał około 40 odznaczeń i wyróżnień, z których najważniejsze to: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1964), Krzyż Oficerski OOP (1982), Krzyż Komandorski OOP (1997) oraz medale Mistrza Sportu, Zasłużonego Mistrza Sportu, Zasłużonego Trenera, medal im. Eugeniusza Piaseckiego. Z zagranicznych: złoty medal Włoskiej Akademii Szermierki, Złoty Medal Irlandzkiego Związku Szermierczego (Irish Fencing Federation) – 1985 r, Honorowego Członka Zrzeszenia Trenerów Stanów Zjednoczonych (United States Fencing Coaches Association) – 2006 r, Honorowyego Członka Centrum Szermierki w Pradze. Za udział w wojnie w Polskiej Marynarce Wojennej, ORP „Ślązak” i ORP „Błyskawica” został odznaczony medalem morskim ze srebrnym okuciem, 4 medalami brytyjskimi i medalem „Pro Patria”.

Z innych jego zasług należy wymienić piastowanie honorowego tytułu profesora Brytyjskiej Akademii Fechtunku w Londynie nadany w 1970 roku. Jako orędownik wprowadzenia do programu Igrzysk Olimpijskich i Mistrzostw Świata szpady kobiet otrzymał gratulacje od prezydenta FIE. Ostatnio dostąpił zaszczytu mianowania Jego imieniem sali szermierczej na AWF-ie Katowice. Ponadto z okazji ukończenia 89 lat Jego wychowankowie i obecni prezesi Polskiego Związku Szermierczego Jacek Bierkowski i Michał Morys uhonorowali go w trakcie Międzynarodowego Turnieju w Szpadzie „Klinga Hutnika” okolicznościową plakietką PZS. W czerwcu 2004 prof. Zbigniew Czajkowski otrzymał tytuł Doktora Honoris Causa Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach, którym wyrażono uznanie dla jego dorobku naukowego, znaczących w skali światowej dokonań w dziedzinie szermierki, a także wybitnych osiągnięć w pracy trenerskiej oraz jako autorytetu moralnego. W minionych 6 latach nie zwolnił tempa pisząc, recenzując, ucząc, oddalając tym samym refleksje nobliwego profesora na następną, dziesiątą dekadę życia.

W toku obrad „Pierwszego Światowego Kongres Naukowego w Szermierce” przeprowadzonego w lutym 2008 w Barcelonie można było wyraźnie stwierdzić, że Profesor Zbigniew Czajkowski jest niekwestionowanym liderem w międzynarodowym środowisku szermierczym. Większość publikacji i wystąpień zawierało odniesienia do jego artykułów, książek i badań. W rankingu najbardziej znanych i prestiżowych książek z obszaru szermierki niezmiennie od kilku lat pierwsze miejsce zajmuje „Understanding Fencing” jego autorstwa, wydana przez amerykańskie wydawnictwo „SwordPlay Books”. W plebiscycie członków International Fencing Academy uznana została za najlepszą książkę o szermierce na świecie.
W 2009 roku w podniosłej uroczystości na AWF w Warszawie został nominowany do bardzo elitarnego grona najbardziej zasłużonych Polaków Gloria Optimis, ludzi sportu o wyjątkowych przymiotach ducha, charakteru i niezłomnego patriotyzmu. Obok niego w kręgu Gloria Optimis, ludzi uhonorowanych pamiątkowymi gwiazdami wmurowanymi na dziedzińcu Akademii Józefa Piłsudskiego w Warszawie znaleźli się pośmiertnie major Dobrzański Hubal, olimpijka prof. Halina Szwarc, żyjący mistrzowie olimpijscy: Egon Franke, Józef Zapędzki, Józef Schmidt oraz legendarny dziennikarz sportowy Bogdan Tomaszewski i wybitny aktor Daniel Olbrychski.

Zbigniew Czajkowski jest wyznawcą zasady sformułowanej i często cytowanej w licznych pracach za Rabbi Jehudą „Wiele uczyłem się od swoich nauczycieli, daleko więcej od kolegów, najwięcej zaś od uczniów”. Dewizę tę wciela konsekwentnie w życiu, co znalazło wyraz w podziękowaniach i dedykacjach zamieszczonych w książkach i artykułach, wyrażających wyjątkową wdzięczność takim nauczycielom fechtmistrzom jak Jan Pieczyński z Poznania czy Władysław Łabędziewski ze Lwowa. Nie szczędzi słów uznania dla swoich wychowanków, którzy inspirowali go w procesie szkolenia jak: Egon Franke, Elżbieta Cymerman-Franke, Bogdan Gonsior, Jacek Bierkowski, Magda Jeziorowska i wielu innych. Idąc tym tokiem rozumowania podkreśla, że powinnością każdego trenera jest nie tylko wychowanie mistrzów, ale także swoich następców, którzy tak jak w jego przypadku, rozsiani po całym świecie kontynuują myśl i koncepcje swojego nauczyciela i fechmistrza.

Cała działalność życiowa Profesora wsparta jest o jeszcze jedną maksymę „łączenia teorii z praktyką” którą świetnie oddaje jego ulubione motto autorstwa Leonardo da Vinci „Ten, kto zajmuje się praktyką bez teorii, jest jak żeglarz, który zdąża do lądu bez steru i kompasu, i nigdy nie jest pewien dokąd płynie”. Jako surowy krytyk do dziś z sarkazmem odnosi się do wszelkich niedorzeczności jakie na co dzień spotykamy w różnych pseudo-naukowych publikacjach lub możemy zaobserwować w praktyce nauczania akademickiego i w procesie szkolenia zawodników w różnych dyscyplinach sportowych. Jego niestrudzona walka z językowym niechlujstwem urosła już do wymiarów symbolu.

Opole, 17 kwietnia, 2010 Zbigniew Borysiuk*

-----------------------
* Autor powyższego artykułu, między innymi dzięki wsparciu Profesora oraz recenzji całego dorobku naukowego i pracy habilitacyjnej uzyskał w październiku 2009 na Uniwersytecie Palacky’go w Ołomuńcu tytuł doktora habilitowanego a w lutym 2010 profesora nadzwyczajnego na Politechnice Opolskiej. We działaniach publikacyjnych i naukowych Zbigniewa Borysiuka prof. Zbigniew Czajkowski był dobrym duchem, cierpliwie motywując do pracy badawczej. Nie byłoby to możliwe bez nadzwyczajnych przymiotów ducha Profesora, bez Jego bezinteresownej życzliwości i otwartości, której można doświadczać w wypełnionym książkami i pamiątkami szermierczymi mieszkaniu-muzeum przy ulicy Juliana Fałata w Bytomiu.

Tekst przedrukowany za zgodą magazynu szermierczego www.mat-fencing.com


Weź udział w głosowaniu na nasze
KLUBOWE KALENDARZE " SZPADZISTKI AZS-AWF WARSZAWA "

Od 4 do 28 lutego wszyscy kibice i internauci będą mieli szansę zagłosować w konkursie na najlepszy kalendarz klubowy "Agenda 2010". Na stronie internetowej konkursu umieszczone zostały wszystkie nadesłane zgłoszenia. Internauci mogą nie tylko zobaczyć wszystkie nadesłane kalendarze, ale również nagrodzić swojego faworyta oddając na niego głos. Każdy z głosujących będzie mógł oddać tylko jeden głos w każdej z trzech kategorii. Prosimy o umieszczenie informacji na Państwa stronie tak, by i Wasi kibice zagłosowali na swój ulubiony klub.
Zwycięzca w głosowaniu internetowym zostanie nagrodzony oddzielną nagrodą.

Weź udział w I konkursie na kalendarz klubowy AGENDA 2010!
Szczegóły na stronie www.agenda2010.gadzetyisport.pl


22 stycznia 2010 Warszawa
Bal Mistrzów Sportu Warszawy

Klub AZS-AWF Warszawa zdominował rozdanie nagród podczas Balu Mistrzów Sportu Warszawy za 2009 rok. Najlepszym sportowcem Warszawy okazał się nasz kulomiot Tomasz Majewski. Za jego plecami, na drugim miejscu uplasował się nasz pływak Paweł Korzeniowski, a na 5 miejscu w plebiscycie czytelników Gazety Wyborczej znalazła się nasza szpadzistka Danuta Dmowska - Andrzejuk.
Najlepszym trenerem stolicy okazał się po raz drugi z rzędu trener naszego klubu - Henryk Olszewski, a wśród 6 nominowanych do tej nagrody znaleźli się inni nasi trenerzy Paweł Słomiński i Mariusz Kosman.


06 stycznia 2010 Warszawa
Spotkanie Noworoczne w PKOL


W przesympatycznej - jak zawsze - atmosferze przebiegło środowe noworoczne spotkanie Polskiej Rodziny Olimpijskiej. W największej Sali Centrum Olimpijskiego PKOl zgromadziło się kilkusetosobowe grono mistrzów i medalistów olimpijskich, działaczy sportowych, sponsorów i sympatyków ruchu olimpijskiego.
Szpadzistka AZS AWF Warszawa - Ewa Nelip (podopieczna trenera Mariusza Kosmana) i lekkoatleta - skoczek wzwyż RKS Łódź Sylwester Bednarek (trenowany przez Lecha Krakowiaka) to laureaci Nagrody PKOl "Nadzieje Olimpijskie" - im. Eugeniusza Pietrasika. Wyróżnienia - honorowe dyplomy i nagrody rzeczowe (kamery cyfrowe) ufundowane przez PKOl zawodnicy i ich szkoleniowcy odebrali z rąk P. Nurowskiego, wiceprezesa Ryszarda Stadniuka i inicjatora ustanowienia takiej Nagrody - red. Lesława Skindera.
Po części oficjalnej goście uroczystości długo jeszcze toczyli kameralne rozmowy, składając sobie noworoczne życzenia, wypytując o zdrowie, jak to w rodzinie…
Następna okazja do podobnego spotkania - nieprędko, dopiero 29 maja podczas XI. Pikniku Olimpijskiego.
zobacz zdjęcia z imprezy


05 stycznia 2010 Warszawa
Plebiscyt na najlepszych sportowców Warszawy

Ruszyła X jubileuszowa edycja Plebiscytu na najlepszych sportowców Warszawy 2009 roku pod Patronatem Prezydenta m. st. Warszawy p. Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Od 10 lat Miasto Stołeczne Warszawa jest organizatorem Plebiscytu na najlepszych sportowców Warszawy. Podczas X jubileuszowej edycji plebiscytu, której podsumowaniem będzie Bal Mistrzów Sportu w dniu 22 stycznia 2010r., wyłonieni zostaną zwycięzcy w 4 kategoriach; sportowiec roku, sportowiec niepełnosprawny, trener roku oraz impreza roku. Laureaci zostaną wybrani w drodze powszechnego głosowania mieszkańców stolicy oraz miłośników sportu.
Więcej informacji na stronie Gazety Wyborczej: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/0,103766.html

Wśród nominowany znaleźli się reprezentanci AZS-AWF Warszawa:
Najlepszy sportowiec
1. Tomasz Majewski (lekka atletyka) - kod 2
2. Paweł Korzeniowski (pływanie) - kod 3
3. Danuta Dmowska - Andrzejuk (szermierka) - kod 11
4. Agata Gramatyka (wioślarstwo) - kod 14

Najlepszy trener
1. Paweł Słomiński (trener naszych pływaków) - kod 19
2. Mariusz Kosman (trener naszych szpadzistek) - kod 18
3. Henryk Olszewski (trener Tomka Majewskiego) - kod 16

Wśród imprez roku nie znalazła się żadna z imprez organizowanych przez nasz Klub i głos można oddać na następujące:
1. Biegnij Warszawo - kod 22
2. Memoriał Z.Ambroziaka - kod 23
3. Mecz Gwiazd w siatkówce - kod 24
4. Warsaw Open - kod 25
5. Memoriał Skolimowskiej - kod 26
6. Puchar Świata w judo - kod 27

Oddaj głos na naszych
SMS-y można wysyłać pod numer 72007 (koszt jednego SMS 2,44 zł z VAT) w dniach 4-16 stycznia 2010 r. według wzoru:
GLOSUJE.11.18.24.Jan nowak -
Jan Nowak głosuje na Danutę Dmowską, Mariusza Kosmana i Mecz Gwiazd w siatkówce


23 grudnia 2009 Warszawa
Gala Trenerów

Nasz trener w gronie nagrodzonych przez Ministra Sportu
T rener kadry olimpijskiej szpadzistek Mariusz Kosman ( trener AZS-AWF Warszawa )
znalazł się w gronie nagrodzonych przez ministra Sportu i Turystyki Adam Giersza. Uroczysta gala odbyła się w środę w hali warszawskiego Torwaru. Szermierkę reprezentowali Prezes PZSz Jacek Bierkowski
oraz Dyrektor PZSz Piotr Majewski.
W konkurencjach objętych programem igrzysk olimpijskich seniorzy wywalczyli w tym roku 20 medali mistrzostw świata: 7 złotych, 6 srebrnych i 7 brązowych w ośmiu dyscyplinach. Natomiast w mistrzostwach Europy - 19 medali (4-8-7) w jedenastu dyscyplinach. W tym elitarnym gronie znalazły się również nasze szpadzistki.
Srebrny medal drużynowo na Mistrzostwach Świata ( Danuta Dmowska-Andrzejuk, Magdalena Piekarska i Ewa Nelip AZS AWF Warszawa oraz Małgorzata Bereza AZS-AWF Katowice) i srebrny medal na Mistrzostwach Europy ( Danuta Dmowska-Andrzejuk, Magdalena Piekarska i Małgorzata Stroka AZS AWF Warszawa oraz Małgorzata Bereza AZS-AWF Katowice).


27.09 - 9.10. 2009, Antalya
Mistrzostwa Świata w szermierce

Po raz pierwszy Mistrzostwa Świata w szermierce (szpada, floret, szabla) zostały rozegrane nowym systemem.
Turniej indywidualny pierwszego dnia rozgrywany był do wyłonienia 64, potem dwa dni przerwy i walki finałowe. Następnie po dwóch dniach przerwy rozegrany został turniej drużynowy.
Dlatego też nasz pobyt w Turcji trwał 12 dni. Poza zawodami mieliśmy zgodnie z planem czas na treningi (nie było problemów z transportem, ponieważ mieliśmy do dyspozycji 12 osobowy bus z kierowcą).  Mieszkaliśmy nad samym morzem w hotelu z basenem. Do  pięknej kameralnej plaży praktycznie przeznaczonej tylko dla naszej ekipy PZSz  trzeba było zejść po 196 schodkach (według wyliczeń  Ewy Nelip).
 Mieliśmy bardzo dobre warunki mieszkaniowe i żywieniowe a pogoda nam dopisała!

Na zdjęciach przedstawiamy kulisy naszego pobytu w czasie wolnym.
zobacz zdjecia
11 października 2009
Mecz Olimpijczycy - Paraolimpijczycy



Nasze szpadzistki bezpośrednio po powrocie z Mistrzostw Świata w Turcji zawitały na WIELKĄ GALĘ FINAŁOWĄ Pucharu Świata w szermierce (szpada, floret, szabla) na wózkach.
Dodatkową atrakcją tegorocznego turnieju był drużynowy mecz pomiędzy Olimpijczykami i Paraolimpijczykami. Srebrni medaliści z Pekinu, reprezentanci kadry narodowej: Robert Andrzejuk, Radosław Zawrotniak, Adam Wiercioch oraz Krzysztof Mikołajczak zmierzyli się z czołowymi szermierzami na wózkach. Wózkarzy reprezentowali  Radosław Stańczuk, Dariusz Pendar, Tariq Al Qualaf i Mateo Betti.
Srebrnym medalistkom (Danuta Dmowska-Andrzeju, Magdalena Piekarska i Ewa Nelip) oraz z trenerowi Mariuszowi Kosmanowi zostały wręczone drobne upominki od organizatorów turnieju.
zobacz zdjecia


20 września 2009, Spała
Dożynki - Spała

Szpadzistki miały okazję zobaczyć w trakcie zgrupowania szermierczego w Spale DOŻYNKI PREZYDENCKIE pod Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.

Przed rozpoczęciem uroczystości sportowcy z różnych dyscyplin sportowych w tym  nasze zawodniczki (Danuta Dmowska-Andrzejuk, Magdalena Piekarska, Małgorzata Stroka, Ewa Nelip /wszystkie AZS-AWF Warszawa / i Małgorzata Bereza / AZS-AWF Katowice /) wraz z trenerem Mariuszem Kosmanem powitały  Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz jego małżonkę Marię Kaczyńską.
zobacz zdjecia
18 wrzesień 2009, Warszawa
Klub AZS-AWF Warszawa obchodził w miniony piątek jubileusz 60-lecia istnienia.


Na oficjalnej części uroczystości w auli głównej AWF zebrali się goście z Ministrem Sportu i Turystyki Mirosławem Drzewieckim, Prezesem PKOl Piotrem Nurowskim, członkiem MKOl Ireną Szewińską, prof. Alicjią Przyłuską - Fiszer Rektor AWFi Prezesem AZS Markiem Rockim  na czele.  

Szermierkę (szpadę, floret i szablę) reprezentowali:  Adam Krzesiński (Prezes Klubu AZS-AWF Warszawa, Sekretarz Generalny PKOL),  Jacek Bierkowski (Prezes PZSz), Jacek Słupski (Sekretarz Generalny PZSz), Piotr Majewski (Dyrektor Sportowy PZSz), Zbigniew Skrudlik, Zygmunt Skałdanowski, Marek Dąbrowski, Arkadiusz Godel, Barbara Wysoczańska, Agnieszka Dubrawska, Mariusz Kosman, Karol Wróblewski, Magdalena Piekarska, Małgorzata Stroka, Danuta Dmowska-Andrzejuk, Anna Pietrzak, Ewa Nelip, Aleksandra Socha, Marcin Zawada, Iza Sajewicz i Irena Więckowska.
Urlop 2009
Danuta Dmowska-Andrzejuk

Dla szermierza wakacje, są takim momentem kiedy może na chwilę odłożyć szpady i cały ekwipunek sportowy na bok i odpocząć od trudów życia codziennego.          
Początek dwumiesięcznej przerwy to dla wszystkich szermierzy okres przygotowań do Mistrzostw Europy Seniorów.W tym sezonie odbyły się one w Bułgarskiej miejscowości Plovdiv. Wspólnie z koleżankami (Magdaleną Piekarską, Małgorztą Stroką oraz z Małgorzatą Berezą) zdobyłyśmy srebrny medal tych Mistrzostw i ... zaczęły się dla nas zasłużone, choć krótkie wakacje.
Swój urlop spędziłam nad polskim morzem na kempingu w Chałupach doskonaląc swoje umiejętności windsurfingu. Żeglowanie pozwala mi aktywnie spędzać wakacje, a przy okazji wzmocnić górne partie mięśni przed przygotowaniami do Mistrzostw Świata w szpadzie, które odbędą sie w tureckiej miejscowości Antalyi. Pogoda dopisała wyśmienicie, choć na pewno wolałabym mieć więcej "ślizgowych" dni.
Wspólnie z mężem Robertem Andrzejukiem pogłębialiśmy wiedzę z teorii żeglowania, a w bezwietrzną pogodę próbowaliśmy swoich umiejętności na skimie i rzucaliśmy frisbee. Plaża w tym miasteczku nie jest tak oblegana jak w innych nadmorskich miejscowościach, co daje możliwość spokojnej regeneracji.
Po pobycie nad morzem wybraliśmy się na drugi koniec Polski do Polańczyka nad Solinę. Tam wystartowałam w VII Memoriale pamięci Edka Sądeckiego "EDI WINDSURFING CUP".
Zawody trwaly 2 dni i prócz wyścigów na desce był kajakowy wyścig par. Atmosfera zawodów byla rewelacyjna, ale największym zainteresowanie cieszył sie wyścig Ediego. Pierwszy raz byłam w tym miejscu, ale na pewno tam wrócę za rok.
Pomysły windsurferów byly naprawde znakomite. Razem z moim mężem Robertem przebralismy sie za pare Kuwejckich szejkow, stroje Robert przywiózl z Pucharu Świata w szermierce W klasyfikacji zajęlam wysokie 3 miejsce i juz odliczam czas do startu w przyszlym sezonie.
Po krótkim, choć zasłużonym relaksie trzeba wrócić do Warszawy i zacząć treningi. Na szczęście za 10 miesięcy znowu będą wakacje i będę mogła znowu odpocząć. ...
zobacz zdjecia z Chałup

zobacz zdjecia z Edi Cup


Urlop 2009
Aleksandra Cichowska

Wakacje 2009 (zaplanowane z dużym wyprzedzeniem) miały być niezapomniane. Niestety jak to w życiu często bywa, nie wszystko układa się po naszej myśli. Już ostatni czerwcowy trening na sali AZS-AWF Warszawa przysporzył mi wielu kłopotów. Zablokowane kolano, które później lekarz określił przypadłością "kolana skoczka" uniemożliwił mi wyjazd na obóz szermierczy do Człuchowa. Musiałam także przyjąć serie nieprzyjemnych zabiegów (młotkowanie kolana - sama nazwa już jest "bolesna" :)). Dopiero w połowie lipca udało mi się uporać z kontuzja na tyle ze mogłam normalnie chodzić. Na 15 Lipca zaplanowałam z przyjaciółmi wyprawę dookoła Europy, mieliśmy wyjechać wcześniej, niestety moja noga na to nie pozwoliła. Trasa wiodła z Warszawy do Pampeluny przez Niemcy, Szwajcarie, Francje aż do wymarzonej Hiszpanii gdzie co roku odbywają się gonitwy byków. Drugiego dnia naszej wycieczki doszło do kolejnego rozczarowania. Wypadek na autostradzie nie pozwolił nam kontynuować wycieczki. Na lawecie wróciliśmy do Polski. Eh.. cóż zrobic? - mówiliśmy sobie. Za rok może uda nam się dokończyć nasze wymarzone wakacje. Po powrocie nie za wiele myśląc wykupiliśmy ofertę last-minute i polecieliśmy na Rodos. Gorące morze i piękne widoki choć w małym stopniu pozwoliły mi zapomnieć o wszystkich tegorocznych niepowodzeniach. Z utęsknieniem czekam aż wrócę na salę szermierczą i spotkam koleżanki szpadzistki, jak i na wakacyjną przerwę 2010..może to ona w końcu będzie naprawdę udana? ... zobacz zdjecia

Urlop 2009
Monika Piekarska

Tegoroczne wakacje były mniej pracowite pod względem szermierki, jednak bardzo mile spędziłam czas na obozie szpadowym w Człuchowie. Różnorodność treningów była bardzo duża, że z chęcią czekało się na kolejny trening - kolejny dzień.
Większość wakacji spędziłam na rozwijaniu swoich różnych umiejętności czy zainteresowań (jazda na rowerze, rolkach, fotografia, taniec)
W najbliższym czasie wyjeżdżam na obóz z dziećmi jako instruktor tańca (czyli w dalszym ciągu wakacje na sportowo:) Oby dalej mijały tak różnorodnie i interesująco, ale przede wszystkim aktywnie:)  6 września jadę z koleżankami z AZS-AWF Warszawa do Wrocławiu na  Puchar Polski w szermierce. ... zobacz zdjecia

Urlop 2009
Aleksandra Żurakowska i Anna Pietrzak

Jak przystało na szpadzistki naszego klubu AZS-AWF Warszawa całe wakacje spędziłyśmy na obozach szermierczych. W czerwcu byłyśmy we Władysławowie w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie. W lipcu natomiast trenowałyśmy w Spale razem z seniorkami, które przygotowywały się do Mistrzostw Europy w szermierce w Bułgarii.
Byłyśmy także w Człuchowie, w którym poznałyśmy naszego nowego trenera kadry Jacka Achenbacha. Po czym ponownie powróciłyśmy do Spały na zgrupowanie Kadry Narodowej Juniorek. Mamy nadzieję ,że dzięki naszej ciężkiej pracy będziemy osiągać coraz to lepsze wyniki w zbliżającym się sezonie. ... zobacz zdjecia

Urlop 2009
Aleksandra Żak

Nie łatwo jest się cieszyć z wakacji, kiedy siedzi się w pracy a za oknem piękne słońce, dlatego z upragnieniem czekałam na dawno zaplanowany wyjazd nad morze. Trasa z Warszawy do Kołobrzegu prowadzi przez Człuchów, więc przy okazji odwiedziłam ciężko tam pracujących szermierzy.
Nad morzem pogoda spisała się na medal i rozpieszczała każdego dnia. Odwiedziłam także Dźwiżyno, Rogowo i Mrzeżyno a w drodze powrotnej jeszcze jeden dzień spędziłam w Sarbinowie ze znajomymi. Lody i gofry naprawdę smakują nad morzem dużo lepiej niż gdziekolwiek indziej, dlatego każdego dnia uskuteczniałam tą cudowną dietę. Podsumowując: 1 tydzień nad morzem, ok. 10 zjedzonych gofrów, piękna opalenizna, 3 kilo ciała więcej ;) ... zobacz zdjecia
Urlop 2009
Olga Kisiel

W tym roku całe wakacje spędziłam poza Warszawą. Na początku poleciałam z rodziną do gorącej i słonecznej Turcji, by zrelaksować się i nabrać sił na nadchodzący sezon szermierczy. W Polsce byłam na Mazurach i nad morzem Bałtyckim, a także jako szermierz na dwóch obozach sportowych.

Wkrótce jadę na trzeci, gdzie spotkam się z dawno nie widzianymi szpadzistkami AZS-AWF Warszawa. ... zobacz zdjecia

Urlop 2009

Mariusz Kosman

Wreszcie upragniony urlop z Rodziną! Grecka wyspa Zakynthos zaoferowała nam wszystko o czym marzyliśmy: wspaniały śródziemnomorski klimat bez upałów, basen 30 m od hotelu, 50 m do morza z piękną plażą oraz nasze ulubione potrawy. Morze ciepłe a w nim można było spotkać metrowe żółwie. Na wycieczki jeździliśmy ulubionym samochodem Piotrusia Suzuki Jimmy. Po takim wypoczynku ciężko będzie przestawić się na codzienną pracę w szermierce. Pierwsze spotkanie ze szpadzistkami w Cetniewie. .... zobacz zdjecia



Urlop 2009
Małgorzata Stroka

W tym roku wakacje pracowite. Ponownie stanęłam w ciężkiej roli trenera. Grupę młodych szermierzy w tym też moje małe podopieczne powitało Kortowo. Nie samą szermierką człowiek żyje, dlatego dużo czasu spędzaliśmy na powietrzu korzystając z atrakcji miasteczka.  Codziennie szlifowaliśmy grę w tenisa, spędzaliśmy czas nad wodą na rowerkach i kajakach wodnych, a świetne obiekty pozwoliły na doskonalenie sportów zespołowych. Pogoda dopisała, a  dzieciaki mimo że nie zawsze były aniołkami :) spisały się na medal! .... zobacz zdjecia

Urlop 2009
Ewa Nelip

W tym roku wakacje spędziłam tylko w Polsce. Po całorocznych podróżach po całym świecie była to miła odmiana. Zaraz po Uniwersjadzie pojechałam na dwa tygodnie na Mazury na łódkę. Bardzo dopisała nam pogoda, było bardzo słonecznie ale wietrznie zarazem. Później pojechałam na wycieczkę rowerowa na Jurę Krakowsko-Częstochowską, a ostatni tydzień spędziłam w Beskidach wspinając się na różne szczyty. Wakacje spędziłam bardzo sportowo co pomoże mi lepiej zacząć sezon szermierczy w klubie AZS Warszawa. .... zobacz zdjecia

Urlop 2009
Magdalena Piekarska i Joanna Rawska

W tym roku wakacje bardzo krótkie spędziłyśmy  na Mazurach wraz z kilkoma innymi szermierzami. Wypoczynek choć krótki to intensywny. Jako że my sportowcy odpoczywamy aktywnie, to nie zabrakło pływania łódką czy też wpław!! Jak wiadomo wszystko co dobre szybko się kończy i teraz czas już na powrót do treningów w Klubie AZS-AWF Warszawa. Od 22 sierpnia będziemy z innymi szpadzistkami w Cetniewie na zgrupowaniu. .... zobacz zdjecia


26 maj 2009
Warszawa

Szpadzistka Magdalena Grabowska urodziła 26 maja 2009 córeczkę Danusię,
która ważyła 3460 gram i mierzyła 55 cm. Jest zdrowa jak ryba i miejmy nadziej, że tak pozostanie.
Trzecia dziewczynka to będzie pewnie Agatką co by skompletować całą drużynę! Życzymy całej Rodzinie Grabowskich dużo zdrowia i czekamy na powrót Magdy na planszę szermierczą!
.... zobacz zdjecia

1 maj 2009
Gliwice

Fechtmistrz Mariusz Kosman
W trakcie zawodów gliwickiego turnieju O Stalową Klingę Hutnika Przewodniczący Kapituły prof. Zbigniew Czajkowski, w obecności Sekretarza Kapituły Janusza Wyszomirskiego wręczył tytuł Zasłużonego Fechtmistrza Polskiego Związku Szermierczego trenerowi Mariuszowi Kosmanowi.
.... zobacz zdjecia

20 grudzień 2008
Warszawa

Jacek Bierkowski został wybrany na nowego prezesa Polskiego Związku Szermierczego. Wygrał w dzisiejszych wyborach z dotychczasowym prezesem Adamem Lisewskim stosunkiem głosów 48:21.
Do Zarządu zostali wybrani: Jacek Słupski /AZS-AWF Warszawa/, Michał Morys, Cezary Siess, Olga Cygan, Rafał Sznajder, Mirosław Walocha, Ryszard Sobczak, Zbigniew Drążkiewicz, Krystian Fajkis i Andrzej Ptak. Komisję Rewizyjną tworzą: Władysław Budek, Krzysztof Urbański i Franciszek Sobczak.


17 grudzień 2008
Warszawa

W hali Torwaru odbyła się Gala Trenerów 2008, podczas której wręczone zostały nagrody indywidualne I i II stopnia oraz zespołowe I i II stopnia, przyznane trenerom którzy szkolili zawodników zdobywających medale na Igrzyskach Olimpijskich, Mistrzostwach Świata i Europy w kategorii juniora, młodzieżowca i seniora w 2008 roku.
Z naszego zespołu nagrodę otrzymał trener Mariusz Kosman.


7-12 grudzień 2008,
14-22 listopad 2008
Spała

Dwukrotnie Spała gościła szpadzistki kadry Narodowej w tym nasze zawodniczki: Małgorzatę Strokę, Danutę Dmowską Andrzejuk, Joannę Rawską, Magdalenę Piekarską,
Annę Pietrzak i Olgę Kisiel oraz trenera Mariusz Kosmana. Szermierka oraz zajęcia wszechstronne wypełniły plan zajęć. W pierwszym zgrupowaniu zajęcia wszechstronne prowadził trener Szymon Ambroziewicz, a w drugim Leszek Król.
.... zobacz zdjecia


24-30 października 2008
Spała

Szermierka była głównym tematem zajęć zgrupowania przed Mistrzostwami Europy Juniorów w Amsterdamie. Seniorki miały dodatkowe zajęcia wszechstronne (stretching, joga, pilates, body ball), które prowadził trener Szymon Ambroziewicz. Z naszej sekcji uczestniczyły w zgrupowaniu: Danuta Dmowska-Andrzejuk, Małgorzata Stroka, Magdalena Piekarska, Joanna Rawska, Olga Kisiel i trener Mariusz Kosman.
.... zobacz zdjecia


18 października 2008
Sesja do kalendarza na rok 2009

18 października odbyła się sesja fotograficzna szpadzistek AZS-AWF Warszawa.
Zdjęcia Krzysztofa Malmurowicza i Jarosława Zaremby będą wykorzystane do KALENDARZA 2009 według projektu graficznego Piotra Uzdowskiego z firmy ADF Studio.
.... zobacz zdjecia


11 września 2008
Warszawa - Centrum Olimpijskie

Repliki dziesięciu olimpijskich medali, wywalczonych w Pekinie przez polskich sportowców, osobiście odsłonili ich zdobywcy w czwartek w Muzeum Sportu i Turystyki w Centrum Olimpijskim w Warszawie. Szermierkę reprezentowała SREBRNA DRUŻYNA SZPADZISTÓW. Świadkami uroczystości była szpadzistka Danuta Dmowska-Andrzejuk i Sebastian Fedorowicz autor naszej strony.
.... zobacz zdjecia


24-31 sierpnia 2008
Cetniewo

po raz drugi w wakacje gościło nasze szpadzistki z AZS oraz kadrę Polski juniorek. Z zagranicznych gości była Carolina Piasecka z Norwegii i Dagmara Baranikova ze Słowacji. Szermierka i zajęcia wszechstronne zajęły większość czasu zawodniczkom na zgrupowaniu. Stretching prowadziła Małgorzata Stroka a aerobik Danuta Dmowska-Andrzejuk. Wszyscy przygotowywali się do Pucharu Polski w Krośnie, a juniorki do Mistrzostw Europy w Amsterdamie. .... zobacz zdjecia


15 sierpnia 2008
Polscy szpadziści zostali Vice Mistrzami Olimpijskimi !!!!

15 sierpnia 2008 Nasza reprezentacja szermierzy walcząca w składzie: Tomasz Motyka, Robert Andrzejuk (AZS-AWF Wrocław, trener Adam Medyński), Radosław Zawrotniak (AZS-AWF Kraków, trener Zbigniew Ryczk)i Adam Wiercioch (Piast Gliwice, trener reprezentacji Marek Julczewski) zdobyła Srebrny medal olimpijski!! Jest to jedyny medal wywalczony przez polskich szermierzy na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Bardzo cieszymy się z sukcesu naszych Olimpijczyków i mamy nadzieje ze Polską Szpadę na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie będą godnie reprezentować również nasze Panie. (W drodze losowania zabrakło Szpady kobiet w programie tegorocznych Igrzysk przyp.)
Gratulujemy Zawodnikom i Trenerom!!!!

A 3 dni później, 18 sierpnia 2008 do kraju wrócili nasi szermierze. Witaliśmy Naszych Srebrnych Medalistów i nie tylko .... zobacz zdjecia


1-13 sierpnia 2008
Człuchów

W Człuchowie (1-13.08.) na zgrupowaniu przebywały tylko juniorki. Naszą sekcję reprezentowała Ewa Nelip, Anna Pietrzak i Monika Piekarska. Szermierka była tym razem głównym tematem zajęć. Szpadzistki miały okazję spotkać się z zawodniczkami z Włoch, Norwegii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Kanady... zobacz zdjecia


18-26 lipca 2008
Cetniewo

W lipcu Cetniewo gościło nasze szpadzistki na zgrupowaniu szermierczym. Szermierka nie była tym razem głównym tematem zajęć treningowych. Zajęcia wszechstronne ( stretching, joga, pilates, body ball, trening obwodowy i pływanie ) wypełniły program zgrupowania dzięki zaproszonym trenerom: Leszek Król i Szymon Ambroziewicz. Poza tym najważniejsze, że pogoda dopisała. .... zobacz zdjecia


13 stycznia 2008
XVI Finał Wielkiej Orkiestr Świątecznej Pomocy

Nasze Szpadzistki: Danuta Dmowska-Andrzejuk, Małgorzta Stroka i Magdalena Piekarska przyłączyły się do Jurka Owsiaka i zagrały wspólnie z Orkiestrą podczas 16 finału WOŚP w Karczewie pod Warszawą. Z zawodniczkami przyjechała zaprzyjaźniona Monika Maciejewska. Pokaz szermierki cieszył się ogromnym zainteresowaniem, a szpada Mistrzyni Świata została dobrze zlicytowana. Dziewczyny rozdawały autografy i pozowały do wspólnych zdjęć z bohaterami pierwszej edycji "You can dance": Rafał "Roofi" Kamiński, Ida Nowakowska, Maria Foryś i Ania Bosak. Cieszymy się, że mogłyśmy pomóc!!!! .... zobacz zdjecia